Najdłuższy weekend w Europie nie służy pisaniu, warto jednak napisać parę słów na temat tego, co dzieje się w serii Ottawa Senators i New Jersey Devils. A dzieję się dla nas bardzo dobrze. Co prawda
Marty Brodeur nie przypomina tego Broduera z pierwszych meczów z pierwszej rundy przeciwko Tampa Bay Lightning, ale zawodnicy Sens znajdują sposób, aby go pokonać. Prowadzimy w serii 2-1, dziś mecz numer cztery w Scotiabank Place i na pewno rewelacyjnie byłoby jechać do New Jersey przy stanie 3-1.
Podoba mi się pasja z jaką grają Senators. Nie jest tak, że wszystkie linie grają wspaniale, każda jednak zostawia dużo serca i przede wszystkim zdrowia na lodzie. Być może nie błyszczy tak jak w pierwszej rundzie
Mike Comrie, jednak ten jeden z najmniejszych zawodników w lidze walczy na bandach, obija przeciwników i nie zważa na swoje urazy. Jak to piszą Amerykanie, ‘no pain, no gain’…
That's playoff hockey, that's the time of year. ou just keep going out on the ice and working as hard as you can. You don't feel as much pain at this time of year ... until you take your equipment off.
Takie podejście prezentuje właśnie Comrie. I chyba każdy kibic, trener i menedżer chciałby mieć takich zawodników w swoim składzie. Na szczęście dla Sens, każdy z tych chłopaków naprawdę w tym roku walczy, nie ma mowy o odpuszczeniu. W meczu numer trzy Comrie wyrżnął porządnie w bandę przypadkowo podcięty przed
Richarda Matvichuka, zjechał z lodu, chwilę odpoczął walcząc z bólem ramienia, po czym wrócił na lód i miał duży udział w bramce strzelonej przez
Toma Preissinga. Swoją drogą to były chyba pierwsze punkty dla Sens w tej serii, kiedy na lodzie przebywała linia
Mike Fisher,
Peter Schaefer, Comrie. I właśnie chyba tego, aby ta linia była bardziej produktywna wszyscy byśmy sobie życzyli. Fisher robi świetną robotę na lodzie, gdyby jednak dorzucił kilka goli byłoby zapewne dużo spokojniej. Nie zmienia to jednak faktu, co trzeba naprawdę podkreślić, że ta formacja zagrała w meczu numer trzy wspaniałe zawody. Mówi
Bryan Murray:
Schaefer had his best game of the series. Comrie had his best game of the series and his best game since the last game against Pittsburgh. That was a big lift for this team (…) There were so many blocked shots in the latter stages of the game when it was 1-0. This team would not have done it last year. We've taken a huge step. There's no doubt.
Bo prawdą jest, że gdy tylko Senators przycisną, zagrają uważnie w defensywie, bez większych błędów [
Joe Corvo!] to Devils są bezradni. Udowodnił to mecz numer trzy, w którym niemal wyłączeniu z gry zostali
Patrik Elias,
Scott Gomez i
Brian Gionta, czyli osławiona ‘EGG line’. Większość strzałów na bramkę
Ray’a Emery’ego nie była groźna.
Na największe pochwały zasługuje jednak formacja
Daniela Alfredssona,
Jasona Spezzy i
Dany’ego Heatley’a. Szczególnie ta ostatnia dwójka w tej serii prezentuje się wyśmienicie, zarówno Spezza, jak i Heatley walczą na obu końcach lodu. Przeciwnicy Heatley’a muszą być chyba w końcu ukontentowani formą jaką prezentuje on w playoff. Nijak nie można tego porównać do tego, jak zaprezentował się w tegorocznych rozgrywkach posezonowych
Marian Hossa. Spezza z kolei nie przypomina zawodnika z pierwszej serii przeciwko Pittsburgh Pensguins, kiedy zdarzały mu się proste straty. Co więcej młody środkowy Sens podobnie jak koledzy walczy na całym lodzie, w ostatnim meczu zablokował nawet strzał, co niektórych kolegów z drużyny zaskoczyło kompletnie.
Chris Kelly powiedział wręcz o całej sytuacji, że to tak jak z potworem z Loch Ness, wszyscy o nim słyszeli, ale nikt nie widział. Dobrze, że chłopakom dopisuje humor! W całym sezonie Spezza zablokował 14 strzałów. Żarty, żartami, akcja Spezzy dowodzi jednak jego dojrzałości. A także całej drużyny. Prasa swego czasu szeroko rozpisywała się o wielu godzinach rozmów pomiędzy Spezzą a Murray’em, obaj panowie nie byli zadowoleni z tego, co widzieli lub wymagali od siebie nawzajem. Wydaje się jednak, że wreszcie Spezza się przełamał, a Murray widzi takiego zawodnika, jakiego chciał:
He and I had many discussions. He was frustrated with me and I was a little frustrated with him early in the year, as we were at times last year. I think he recognized that if he would just play a little more without the puck, a little harder without the puck, he could really add to what he does for this hockey team (…) Now I feel very comfortable with him going out on the ice and trying to win a faceoff or trying to shut a team down in the last minute of a one-goal game.
Odpowiada Spezza:
It's a long year and you're always going to have disagreements. Bryan's always been real open with me. He lets me know what he wants me to do differently and I let him know sometimes how I think things should be done ... a little bit. Bryan's been awesome. He's taught me a lot and helped me a lot.
Oczywiście po meczu numer trzy najwięcej kontrowersji będzie budziła sytuacja, w której Fisher potrącił Brodeura, których sekundę po tym przepuścił strzał Preissinga. Rzeczywiście, jak byłbym kibicem Devils ostro krytykowałbym sędziów. Był kontakt z bramkarzem, niezamierzony jak mówi sam główny poszkodowany, ale wybił Brodeura z akcji. Inna sprawa, że takich kontrowersji w tej serii jest sporo, szczególnie jeśli chodzi o bramki padające pod koniec tercji, przed lub w trakcie syreny kończącej mecz…
Na koniec mała ciekawostka…
Antoine Vermette jest najskuteczniejszym graczem na buliku w tych playoff. Antoine może pochwalić się skutecznością na poziomie 63,4 proc.
sixth sens