29 marzec 2007

Za duży, za dobry by grać

Zapewne dla nikogo nie jest nowością, że słabsi zawodnicy są odsuwani od składu, zsyłani na farmę czy do lig juniorskich. Zaskoczeniem jednak będzie zapewne decyzja o niedopuszczeniu do gry zawodnika, który jest za dobry. A taka sytuacja spotkała właśnie 8-letniego Jareda Murray'a. Tak, nazwisko znajome. Jared jest synem bratanka trenera Ottawa Senators Bryana Murray'a.

Cały tekst poświęcony temu młodemu chłopakowi znajdziecie w Ottawa Citizen, poniżej tylko wycinek:

The four-foot-nine, 110-pound Jared Murray was ruled ineligible to play for his novice B team in the regional playoffs across the Outaouais, prompting Shawville and District Minor Hockey teams to boycott the Hockey Outaouais playoffs. In the eyes of Hockey Outaouais officials, Jared is just too good to compete in the regional playdowns at the B level -- the sniper scored 51 goals in 17 games in his second season of novice in Hockey Outaouais' Metro League.

Tragedia. Jak wytłumaczyć 8-letniemu dziecku, że nie może zagrać? Jak władze ligi mogły zdecydować się na taki krok? To liga, w której grają dzieci, nie można mówić, że ktoś jest słaby, ktos jest dobry. Dla tych dzieciaków zapatrzonych w swoich idoli to tylko zabawa. Jak wytłumaczyć chłopakowi, że nie może się bawić?

Chłopak rzeczywiście do małych nie należy, ale dyskryminowanie kogokolwiek z powodu jego warunków fizycznych - bo jak wynika z tekstu Jared nie jest najlepszym zawodnikiem swojej ekipy, która odpadła w pierwszej rundzie playoff - to już katastrofa.
sixth sens

Kings: Jack Johnson zadebiutuje w NHL

Dawno nie miałem okazji pisać o wydarzeniach, które uznałem za ciekawe w skali całej ligi, skupiając się przede wszystkim na Ottawa Senators, warti jednak napisać o możliwym już dziś i szeroko zapowiadanym debiucie 20-letniego Jacka Johnsona.

Młody zawodnik opuścił Michigan, gdzie dotąd grał w lidzie NCAA i – jak zapowiada klub – zadebiutuje dziś w NHL w spotkaniu z Vancouver Canucks. Podobną sytuację mogliśmy oglądać z udziałem Roba Blake’a – dziś również zawodnika Los Angeles Kings – siedemnaście lat temu. W sezonie 1989/90 Blake opuścił Bowling Green, aby zagrać w czterech spotkaniach Kings w NHL. Sezon później został wybrany do NHL All-Rookie Team.

Blake w debiucie nie zdobył punktu, dziś przed taką szansą stanie wybrany przez Carolina Hurricanes w trzeciej rundzie draftu 2005 roku Johnson. Blake tak wspomina swoje pierwsze mecze w NHL:

It was huge getting that chance right away. It gave me an idea what to expect the following September. Jack has a chance to get familiar with the practice facility, the arena and Los Angeles itself. The first game was really a blur, but the best part was getting into the mix right away. It was a chance to look at what the job is all about.

Dotąd kibice Kings tylko dużo szłyszeli o ponad przeciętnym talencie 17-latka. Dziś zebrani w Staples Center będą mieli okazję zobaczyć Johnsona.

28 marzec 2007

Zaskakująca porażka

Nie spodziewałem się, że przed własną publicznością – w Scotiabank Place zasiadło blisko 20 tysięcy kibiców – przegramy z Boston Bruins. Nie po tym, jak mieliśmy super serię wygranych na wyjeździe, nie po tym, jak Bruins od pięciu spotkań nie wygrali, będąc często tłem dla swoich rywali. Zawsze jednak, coś kiedyś musi się zacząć, coś skończyć. Sens przegrali z Bruins 2:3, przegrali jednak na własne życzenie i z Joey’em MacDonaldem, którego prasa kanadyjska ochrzciła mianem mało znanego bohatera z Bostonu. Czy ja wiem czy to tak mało znany zawodnik?

Wracając do tematu. Nie zagrał Wade Redden [uraz dolnej części ciała], zadebiutował Lawrance Nycholat. Do tego wszystkiego w meczu straciliśmy jeszcze Patricka Eaves [trafiony krążkiem kostkę u nogi] a Pittsburgh Penguins po wygranej z Washington Capitals zrównali się z nami punktowo. Szkoda, nie była nam potrzeba porażka, do tego z takim rywalem.

Porażkę tak tłumaczy Bryan Murray:

We played so damn well on the road trip, we did everything, we moved the puck well, we checked real well. Unfortunately, we had more turnovers last night than we probably had on the whole road trip. We relaxed a little. It's disappointing we did it at home. I thought Boston played hard enough, but after we scored the first goal of the game, we tried to do things we didn't need to do.

Zbytnie rozprężenie czy mała zadyszka? Na pewno wolelibyśmy, aby było to te pierwsze. Zastanawiam się jaki wpływ na przegraną miała absencja Reddena. Kevin Lee, człowiek który pisze o Senators na hockeybuzz.com, w tym sezonie bardzo często krytykuje Redsa za zbyt słabą grę. Dość regularnie czytałem Kevina, po krótkiej jednak korespondencji z nim mocno się zniechęciłem. Lee całą krytykę opiera na tym, że Redden nie gra fizycznie. Absurd totalny. Nigdy nie grał. Zgodzę się, że Redden nękany od początku sezonu kontuzjami nie rozgrywa najlepszego sezonu, ale nie wypaczajmy jego występów zarzucając mu brak zaangażowania i gry fizycznej. Wade nigdy tak nie grał. Ma słabszy sezon, ale argumentowanie, że Redden musi grać ostro, bo inaczej Sens nigdzie nie zajdą jest dla mnie śmieszny. Dziwne, że w poprzednich latach nikt tak otwarcie i uporczywie nie krytykował sposobu gry Wade’a.

Dany Heatley strzelił 46. gola w sezonie i do wyrównania wyniku sprzed roku [50] brakuje mu, jak łatwo policzyć, czterech trafień.
sixth sens

27 marzec 2007

Pizza Line ponownie razem

Wygląda na to, że Bryan Murray postanowił dać szansę Dany'emu Heatley'owi na zdobycie w drugim sezonie z rzędu 50 goli. Heatley ma obecnie 45 bramek na koncie, a zestawienie go w linii z Danielem Alfredssonem oraz Jasonem Spezzą na pewno pomoże. A właśnie na takie zestawienie ponownie zdecydował sie Murray:

If they play like they did Saturday, then Alfredsson will play there at least part of the time now. The one thing I see happening is when they go back together and they are fresh, they really make things happen. For the short term, we'll look at that. I get a little concerned when the other lines don't produce, but if they're playing well and doing things, then that allows me to do that.

Dodam jedynie, że wspomniane trio w ostatnim wygranym 7:2 mecz z Tampa Bay Lightning zebrało łącznie siedem punktów.
sixth sens

10. raz z rzędu

Ottawa Senators znaleźli się w takim gronie, jak Colorado Avalanche czy Detroit Red Wings. Sens już 10. raz z rzędu [nie licząc przerwy spowodowanej lokautem] zapewnili sobie awans do fazy playoff. Tylko Avalanche i Red Wings mogą pochwalić się lepszymi osiągnięciami. Ci pierwsi 11 razy z rzędu grali w playoff, drudzy awansowali w tym roku po raz 16 z rzędu. Największa jednak różnica, to ilość zdobytych Pucharów Stanley’a. Avalanche mają dwa, Red Wings trzy w ostatnich latach. Blisko podobnego osiągnięcia jak Senators są New Jersey Devils [10. występów z rzędu w playoff], oni również w ostatnich latach aż trzykrotnie cieszyli się ze zdobycia najważniejszego trofeum. Może więc w końcu czas na Sens?

Nie chcę pisać o tym, o czym obecnie wiele gazet przypomina. O słabej wiośnie w wykonaniu Sens, o rozczarowaniach. Obecnie chyba nie ma wielkich wymagań w stosunku do Ottawy. Choć nie, to złe słowo. Wymagania są, jak zawsze. Nie ma jednak chyba takiej presji, ciśnienia na sukces jak w poprzednich latach. A co ważne, wraz z obniżonymi oczekiwaniami – które zapewne zmalały jeszcze na początku sezonu – Bryan Murray zmienił sposób gry Senators. W zeszłym sezonie wygrywali gładko, bez większego wysiłku, szli niczym burza. Dopiero w playoff trafili na opór i kłopoty, jakich nie byli w stanie przezwyciężyć. W tym sezonie jest inaczej, śmiem twierdzić, że Ottawa przeszła pewnego rodzaju chrzest bojowy podczas plagi kontuzji, grania zawodnikami z zaplecza. Musieli się zaangażować, grali o to, aby zaistnieć. Aby mieć szansę walczyć o playoff. Każdy mecz był ważny, każde dwa punkty były nie do przecenienia. Każde spotkanie trzeba było wygrać, choć grało się na terenie rywala czy w znacznie osłabionym składzie osobowym. I Sens zdali ten egzamin!
sixth sens

21 marzec 2007

Choroba

Najpierw urlop, teraz choroba uniemożliwiają mi pisać na bieżąco. Do pracy na blogu powinienem wrócić w przyszły poniedziałek, 26 marca.
sixth sens

14 marzec 2007

Mini urlop

Informacyjnie: od dziś do niedzieli 18 marca jestem na urlopie. Zasłużonym urlopie ;) Najwcześniej nowy wpis pojawi się więc dopiero 19 marca.
sixth sens

13 marzec 2007

O Comriem raz jaszcze

Dziś będzie krótko, obawiam się, że dopadło mnie przesilenie wiosenne, niewiele mi się chce, a moje możliwości intelektualne dziś są chyba minimalne. W zasadzie chciałbym poruszyć tylko jeden temat. Mike Comrie.

Pisałem już wielokrotnie o tym zawodniku, jednak ostatnie jego słowa dają sporo do myślenia. Pozyskany z Phoenix Coyotes zawodnik wprost powiedział, że czuje taką presję, że boi się popełnić najmniejszy błąd, aby nie stracić w pełni zaufania Bryana Murray’a. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wielka zasługa w takim stanie rzeczy właśnie naszego trenera. Ciągłe mieszanie liniami, brak możliwości zgrania się z grupa zawodników nie pomagają nowym w drużynie zawodnikom. Znacznie lepiej można wykorzystać potencjał Mike’a czy Olega Saprykina. To, co obecnie robi Murray w prostej linii doprowadzi do zniszczenia Mike Comriego.

Tyle dziś.
sixth sens

10 marzec 2007

Dean McAmmond czuje się komfortowo...

... grając w pierwszej formacji, jak i w czwartej. Podoba mi się coraz bardziej ten zawodnik. Doświadczony, dla którego najważniejsza jest drużyna. Taki człowiek pasuje do mojego wyobrażenia w pełni wartościowego zawodnika. Oficjalna strona Ottawa Senators zamieściła krótki tekst o Deanie McAmmondzie i o tym, jak postrzega on swoją grę w stolicy Kanady. Poniżej jeden z cytatów:

I think I know who the big scorers are on this team, and they’re doing a good job of it. I came here with the thought of helping out in other areas. (Scoring) is not my role on this team. I think my role is to do what I have been doing. To play well at both ends of the ice every night and chip in wherever I can.

A tak mówi Bryan Murray:

It is really nice to have a guy like him that we can flip up on the wing. He’s very responsible, a good skater, and when he kicks in goals like he did last night, it’s obviously a bonus.

Nic dodać, nic ująć. Pozyskanie McAmmonda to jeden z lepszych ruchów Johna Mucklera. Ciekaw jestem czy Dean pozostanie z nami jeszcze na kolejny sezon?
sixth sens

09 marzec 2007

Stop bandytom w NHL!

Po trzech porażkach z rzędu, wreszcie zobaczyliśmy spotkanie, jakich na pewno chcielibyśmy znacznie więcej. Senators zagrali od pierwszej do sześćdziesiątej minuty, ani razu ich przewaga nad lokalnym rywalem nie podlegała dyskusji [wygrana 5:1 z Toronto Maple Leafs]. Cieszy mnie przede wszystkim forma Daniela Alfredssona, który choć nie trafił do bramki rywali jeszcze w tym tygodniu, to na swoim koncie ma już pięć asyst, zdobytych w kluczowych momentach – podczas gry w przewadze i osłabieniu [dwie asysty]. Wczoraj był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem na lodzie.

Martwi natomiast dyspozycja Mike’a Comriego. Rozumiem, że zawodnik, który nie spełnia pokładanych w nim nadziei, który notuje ostatnio słabsze występy musi ustąpić pola będącym w lepszej dyspozycji. Zrozumiała, naturalna rzecz. Ale wystawianie gracza będącego w dołku zaledwie na niecałe pięć minut – najmniej w drużynie – nie umożliwi w żaden sposób odbudowania formy. Obawiam się, że takimi ruchami Bryan Murray w prostej linii doprowadzi do zniszczenia zawodnika. A szkoda byłoby, aby Comrie grywał w meczach Ottawy ogony. Stać go na więcej.

Wydarzeniem, które przyćmiło wszystkie sportowe emocje było zagranie Chrisa Simona. Odnoszę wrażenie, że odkąd Chris Neil ‘popisał się’ nieciekawym bodikiem atakując Chrisa Drury’ego mamy do czynienia z coraz to bardziej niebezpiecznymi zagraniami. Widzieliśmy już fatalne ataki Niklasa Kronvalla, Cama Jansena, a ostatniej nocy Simona. Wydawało się, że po lekcji jaką wszyscy odbyliśmy równo trzy lata temu [Todd Bertuzzi zaatakował Steve’a Moore’a 8 marca 2004 roku] podobne zajścia nie będą miały miejsca. Myliliśmy się wszyscy, widać ostrzeżenia w postaci zawieszenia na trzy spotkania to za mało. Simon zasługuje na zawieszenie do końca sezonu zasadniczego, a także na ewentualne playoff.



Nie chce oglądać takich ludzi na lodowiskach NHL. Nie można pozwolić na takie zachowania w sporcie. Ostra męska walka na bandach, starcia pod bramkami, bójki – to wszystko element hokeja. To wszystko chcemy oglądać! W moim pojmowaniu hokeja nie mieszczą się jednak bandyckie zachowania.

Nie byłem dumny z zagrania Neila w meczu z Buffalo Sabres. Kibice New York Islanders muszą chyba się wstydzić zagrania swojego zawodnika. Ja zapadłbym się najprawdopodobniej pod ziemię.
sixth sens

06 marzec 2007

Bójka z Sabres raz jeszcze


sixth sens

Bez Kelly'ego i Schaefera z Pens

Cała kanadyjska prasa już się za przeproszeniem grzeje dzisiejszym pojedynkiem pomiędzy Ottawa Senators a Pittsburgh Penguins w Scotiabank Place. Rzeczywiście, mecz ważny o tyle, że może – ale nie musi – zadecydować o tym, kto w pierwszej rundzie playoff będzie miał przewagę własnego lodu, podkręcanie jednak atmosfery występem przeciwko Sens Gary’ego Robertsa jakoś mnie nie mrozi. Już widzę te jutrzejsze tytuły, jak Sens przegrają [co jest możliwe zważywszy na ostatnie dwa występy], a Roberts zagra dobre spotkanie. „Kat Ottawy”, „Wszystkiemu winien Muckler” etc. Zapewne jednak dziennikarze Ottawa Sun będą mieli jeszcze lepsze pomysły.

Nie wybiegajmy jednak w przyszłość. Kibice popsioczyli trochę na Olega Saprykina, który strzelił w meczu z Chicago Blackhawks pierwszą bramkę w naszych barwach, a tym czasem szybciej niż wszyscy myśleliśmy doszło do sytuacji, w której cieszymy się, że Rosjanin jest w naszym składzie. W meczu z Pens nie zagrają najprawdopodobniej Chris Kelly oraz Peter Schaefer. Ich miejsca zajmą właśnie Saprykin i – odpoczywający od kilku spotkań – Patrick Eaves. Na ostatnich treningach Oleg grał w drugiej formacji, a partnerowali mu Mike Fisher i Daniel Alfredsson. Trudno oczywiście przewidzieć, jak wyglądać będą linie w jutrzejszym meczu, nie zdziwiłbym się jednak, gdyby druga formacja nie uległa zmianom. Kto za Chrisa Kelly’ego zagra w pierwszej linii? Chris Neil? Dean McAmmond? A może Antonie Vermette? Jedynym pewniakiem na swojej pozycji pozostaje Ray Emery.
sixth sens

05 marzec 2007

Transfer, który nie miał miejsca

Nie cichną echa trade deadline. The Fourth Period pisze powołując się na Ottawa Sun, że John Muckler usilnie starał się przed zamknięciem okna transferowego wytransferować Martina Gerbera. Gazeta spekuluje, że Muckler proponował Christopha Schuberta i Gerbera w zamian za Tima Thomasa i Paula Marę z Boston Bruins. Ja się nie dziwię, że Bruins się nie zgodzili.
sixth sens

03 marzec 2007

Nowy kontrakt Phillipsa blisko?

Wydaje się, że można zaryzykować stwierdzenie, że Chris Phillips zostanie w Ottawie na dłużej. Jak powiedział sam zawodnik, obie strony zrobiły znaczny krok w negocjacjach. Wygląda na to, że jeszcze w marcu będziemy mieli okazję cieszyć się z nowego, długoletniego kontraktu Phillipsa.

Phillips powiedział, że porównuje się do Jay'a McKee [4 miliony za sezon] i Willie Mitchela [3,5]. Zawodnik zaznaczył jednak, że aby podpisać nowy kontrakt z Sens zdecyduje się na hometown discount.

I na koniec - wszak to weekend - odpowiedź kibiców na często pojawiające się pytanie w komentarzach. Ottawa Sun zapytała kibiców, z kim Sens mieliby cięższą przeprawę w playoff. Na Atlantę głosowało 71 proc. kibiców, Pittsburgh wskazało 29 proc.

02 marzec 2007

Jak to robi Brian Burke

W ocenie wielu dziennikarzy, a co ważne również menedżerów drużyn NHL Brian Burke, obecny sternik Aneheim Ducks, jest jednym z najlepszych specjalistów w swoim fachu. Burke lubiany jest również przez dziennikarzy. Nic dziwnego, Burke jest dość barwną osobą, który bowiem z menedżerów zdecydowały się udostępnić swoje zapiski, jakie sporządził przed trade deadline?

Phoenix offered me Ladislav Nagy for a first-round pick. I call Doug MacLean about the possibility of acquiring Fredrik Modin. He says he's trying to re-sign him. One of my problems in trying to make a deal is that I don't have a first-round pick. I'm thinking I could move defenseman Shane O'Brien to get a first-round pick.

To tylko niewielki wycinek tego, co znajdziecie na stronach USA Today. Miłej lektury.
sixth sens

01 marzec 2007

Wątpliwości po zamknięciu okna transferowego

Wiele się wydarzyło w ostatnim okresie, abstrahując jednak od zamknięcia okienka transferowego, najważniejsze jest to, że gramy dobry, solidny hokej. Marzec zaczynamy z dobrym humorem, kończąc poprzedni miesiąc dwiema wygranymi z rzędu nad obrońcami Pucharu Stanley’a, Carolina Hurricanes.

Zacznijmy jednak od początku. Jak można było się spodziewać Ottawa Sun po trade deadline ponarzekała nieco na Johna Mucklera za brak większej aktywności. Tak to już jest z kibicami, że oni wciąż potrzebują nowych i coraz większych zabawek. Dla mnie jednak jasnym było, że jeśli cena będzie za wysoka, nie pozyskamy żadnej wielkiej gwiazdy. Nie ma chyba jednak wielkiego problemu z tym, historia przecież pokazuje, że transfery przed zamknięciem okienka transferowego rzadko nam się udawały, psuły jedynie atmosferę w szatni [Greg deVries]. A zwycięzcą będzie tylko jedna drużyna.

Oczywiście Ottawa Sun nie może przeboleć, że do miasta nie zawita Gary Roberts. Już pierwsze zdania tekstu mówią ni mniej ni więcej, że Muckler mógł mieć Robertsa, a ma Olega Saprykina. Swoja drogą, średnio taki Rosjanin po takim tekście musi się czuć. Podoba mi się natomiast to, co w komentarzu na sportsnet.ca napisał Ian Mendes. Proponuje lekturę, tutaj pokuszę się jedynie ewentualnie o kilka cytatów i ważniejszych fragmentów. Kibice Senators boją się Robertsa i tego, że grając obecnie w Pittsburgh Penguins, z którymi mamy spore szansę spotkać się w pierwszej rundzie playoff, pogrzebie nasze nadzieje na sukces. Raz jeszcze. Dla mnie bzdura totalna. I cieszę się, że moje poglądy potwierdza ktoś mądrzejszy ode mnie:

In my humble opinion, the legend of 'Gary Roberts - Playoff Hero' is a creation of the Toronto media. Since winning the Stanley Cup in Calgary, Gary Roberts has never been back to the Finals. In the nine times Roberts has participated in the playoffs since 1989, his team has been knocked out in the first or second round a total of eight times. Only once has his team advanced as far as the third round of the playoffs. If his name was Daniel Alfredsson, you would call him a playoff choker. (Incidentally, Roberts and Alfredsson have won the same number of playoff series (4) since the year 2000.)

Oczywiście porównanie trochę na wyrost, Daniel Alfredsson w swojej karierze nie uzbierał tylu punktów w playoff, co Roberts, ale inne liczby nie kłamią. Roberts – dla wielu kibiców Ottawy – to uosobienie porażek Senators z Toronto Maple Leafs w playoff. Mendes – z czym również się zgadzam – gdzie indziej wskazuje przyczynę porażek Sens:

The main reason why Toronto beat Ottawa in all of those playoff series had little to do with Roberts and a whole lot to do with goaltending. Toronto had Curtis Joseph and Ed Belfour and those two guys were the main reasons why Ottawa is 0-for-4 against the Maple Leafs in the spring. Inferior goaltending - and nothing else - has been the Achilles heel of the Senators in previous post-seasons.

Odnośnie tej pięty achillesowej, mam wrażenie, że wiele się nie zmieniło…

Kibice Ottawy często zarzucają Mucklerowi, że o ile transfery jakie dokonał nie były najgorsze, to w jego przypadku całym złem są wymiany, których nie dokonał [patrz Roberts]. Śmieszny argument, zważywszy na fakt, że pasuje do każdego menedżera. Może rzeczywiście wymiany przed trade deadline nie wyszły, to jednak – jakby spojrzeć w przeszłość – nie jest źle. Polecam inny komentarz Mendesa.

Tegorocznych wzmocnień nie można inaczej nazwać, jak zwiększeniem możliwości rotacji w składzie. Saprykin i Lawrence Nycholat nie są zawodnikami, którzy przewrócą skład do góry nogami, dadzą jednak Bryanowi Murray’owi większe możliwości manewru. Przed zamknięciem okienka transferowego Muckler rozmawiał z zawodnikami, dając im odczuć, że mamy dobry skład, mający szansę powalczyć o najwyższe cele, i że przed zamknięciem okienka transferowego wszyscy mogą czuć się bezpiecznie. Drużyna rzeczywiście wydaje się być dość kompletna. Podobał mi się ten sygnał, tym bardziej, że drużyna, sami zawodnicy czuli podobnie. Co ciekawe, przed 27 lutego Murray miał powiedzieć, że liczy na poważny ruch ze strony władz klubu, który będzie jasnym sygnałem, że organizacja chce poważnie powalczyć o Puchar. Jak wiemy ruchu takiego nie było, a Murray miał powiedzieć:

For sure, guys like (Gary) Roberts and (Bill) Guerin, they're older, more established. They bring a little more to the dressing room as leaders, obviously. Beyond that, you'd have to ask the players.

Jak zaznaczyła Ottawa Citizen już w tytule swojego tekstu, Murray powiedział wiele, w zasadzie mówiąc niewiele. Zapytany na treningu o ocenę ruchów Mucklera, odpowiedział, że jest jedynie trenerem. Czyżby niezadowolenie? Rozczarowanie? Wayne Scanlan, dziennikarz Ottawa Citizen, nie ma wątpliwości. Murray ma doświadczenie menedżerskie, doprowadził dwie drużyny do Finałów Pucharu Stanley’a. Czy inaczej pokierowałby drużyną podczas trade deadline? Nie dowiemy się, choć możemy domyślać się, że tak. Ciekawe. Ciekawe jest również to, co będzie po sezonie. Murray bez kontraktu, pojawiają się plotki na temat emerytury 72-letniego Mucklera. Zamiana miejsc?

Polecam lekturę całego tekstu z Ottawa Citizen. Nie ze wszystkimi tezami postawionymi przez autora tekstu się zgadzam [np. to jak można oceniać Murray’a i występów drużyny w playoff, skoro przed trade deadline nie dokonano znaczących wzmocnień, nonsens].

Ciekaw jestem Waszego zdania.
sixth sens

Smyth, wracaj do Alberty!

Muszę przyznać, że oglądając dziś konferencję prasową Ryana Smytha wzruszyłem się. Nie mogę uwierzyć, że Kevin Lowe nie zrobił wszystkiego, aby zatrzymać swoja największą gwiazdę. Niewyobrażalne jest to, że według tego, co pisze TSN kwestią sporną było zaledwie trzysta tysięcy dolarów. Trudno jednak nie zgodzić się z Tomem Benjaminem, który na swoim blogu pisze, że nowa CBA zmusza czasem do przepłacenia największych gwiazd czy wybitnych zawodników.

Żal mi kibiców Edmonton Oilers, czemu dałem także wyraz w komentarzu na serwisie NHL.com.pl, zapewne jednak największą zagadką pozostaną kulisy przejścia Smytha do Nowego Jorku. Jak to możliwe, że Lowe nie zatrzymał Smytha, czy prawdą jest, że zawodnik już nieco wcześniej porozumiał się z New York Islanders? Gdy patrzy się na łzy i wzruszenie Smytha trudno w to uwierzyć, jak jednak wytłumaczyć zdumienie i zaskoczenie reszty menedżerów, którzy nie mieli pojęcia, że można rozmawiać o transferze Smytha?

Jasnym jest, że chciałbym, aby taki gracz był zawodnikiem Ottawy. Nawet nieco zazdrościłem Islanders pozyskania Smytha. Gdy jednak obejrzałem konferencję prasową, tak normalnie po ludzku zrobiło mi się przykro. Gdybym był kibicem Islanders, poczułbym – wiem, to głupie – zawstydzenie i wyrzuty sumienia.

Przyznam szczerze, chciałbym, aby po sezonie Smyth powrócił do Alberty. Tam, gdzie jego miejsce.
sixth sens