29 grudzień 2006

Transfer na horyzoncie?

Potwierdził się najczarniejszy scenariusz dla Ottawa Senators. Jason Spezza i Mike Fisher nie zagrają przez okres czterech do sześciu tygodni. Lekko licząc to może być nawet jakieś 20 spotkań. Wyjścia są dwa. Albo przestać myśleć o playoff i zapomnieć o tym sezonie jak najszybciej albo szukać jakichkolwiek wyjść zastępczych.

To pierwsze, według mnie w ogóle nie wchodzi w grę. Jeszcze jest o co grać. Siegnięcie na farme nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem, nie wydaje mi się, że w obecnym miejscu swojej kariery Josh Hennessy jest wystarczającym wzmocnieniem. Transfer więc? Tylko kto? Craig Conroy? Nie mam pojęcia. Odnoszę jednak wrażenie, że będąc w sytuacji podbramkowej Sens nie stać na żaden transfer. Wymiana byłaby zbyt kosztowna, nieopłacalna. Warto więc może zatrudnić kogoś całkowicie z zewnątrz? Yanic Perreault przeszedł nam koło nosa [żałuje ogromnie, że John Muckler nie ściągnął weterana do nas]. Rozwiązaniem więc byłby może Jason Allison.

Już słyszę te wrzaski protestów. Że wolny, że potrafiący jedynie grać w przewadze liczebnej, że nie radzący sobie podczas gry pięciu na pięciu. Jest jednak kreatywny. Wolny, ale potrafi zagrać tak, że w każdym meczu przyniesie choć punkt. A nam potrzeba kogoś, kto będzie dogrywał krążek. A i cena za Allisona nie powinna być wygórowana. Sześć tygodni to długi i krótko. Przez ten okres może się wiele stać. A taki strażak w postaci Allisona byłby chyba najwłaściwszym rozwiązaniem. Wrócą Spezza i Fisher, Bryan Murray zredukuje czas na lodzie Allisona w pełnych składach, ustawi go gdzieś w trzeciej, może nawet czwartej formacji na lewym skrzydle i pozwoli grać jak najwięcej podczas przewagi. Oczywiście mam obawy jak Allison nadąży np. za Danym Heatley’em, ale podjąłbym ryzyko. Muckler, telefon w dłoń.

Tak swoją drogą, o Ollim Jokinenie z Florida Panthers - pozyskaniem którego według Eklunda jesteśmy zainteresowani - nie zamierzam co pisać. Kto nie byłby nim zainteresowany. Dla mnie to jednak bajka. Przecież Wade'a Reddena nie oddamy.
sixth sens

28 grudzień 2006

Ważny styczeń

Dziś – poświątecznie i krótko. Cholera człowieka trafia, gdy w przeciągu niemal kilku dni kontuzje wyłączają pierwszego środkowego drużyny [Jason Spezza nie zagra przez okres czterech do sześciu tygodni z powodu kontuzji kolana], zaraz potem jego zmiennika. Mike Fisher zjechał z lodu w trzeciej tercji wygranego 2-0 spotkania z New York Islanders. Fisher, który drugi mecz z rzędu [druga wygrana Senators] zagrał w linii z Danielem Alfredssonem i Danym Heatley’em doznał kontuzji – który lakonicznie prasa nazywa – urazem górnych partii ciała. To może być wszystko i nic. Czekamy na informację. Oby nie były to żadne poważne problemy z barkiem.

Cieszy natomiast co innego. Gdy nie ma Spezzy, Alfredsson wziął jeszcze bardziej na swoje braki ciężar gry. Wreszcie postawiony w pierwszej formacji w dwóch ostatnich spotkaniach pokazał ile jeszcze jest wart. Są tacy, którzy uważają, że duet Alfredsson – Heatley jest bardziej niebezpieczny niż Spezza – Heatley.

Zastanawiam się jaki będzie teraz ruch Johna Mucklera. Czy będzie transfer? Gdyby kontuzja Fishera okazała się poważniejsza, chyba nie będzie wyjścia. Już brak Spezzy wydaje się być bardzo niepokojący, jak widać jednak Fisher z Alfredssonem w pierwszej formacji potrafią skutecznie załatać dziurę po utalentowanym środkowym. Transfer więc czy może przesunięcie Deana McAmmonda i ściągnięcie z farmy Josha Hennessy? A może Serge Payera?

Przed nami najważniejszy miesiąc w tym sezonie. 12 z następnych 16 spotkań zagramy w Scotiabank Place. Szkoda tylko, że w tym sezonie słabo gramy przed własną publicznością [6-9]. Jednak to styczeń może zadecydować o tym czy zagramy w playoff, czy może pierwszy raz od 1996 roku nie dostaniemy się do czołowej ósemki w Konferencji Wschodniej. Bryan Murray ma prosta receptę. Nie grajmy ładnie dla oka, nie szukajmy ładnych, finezyjnych akcji i bramek. Po prostu wygrywajmy. Każdym możliwym sposobem.

Sometimes we get home and we're looking for the home-run pass too often. We're looking to make a play that, on the road, we'd probably chip the puck behind the defencemen and go forecheck. This is a tendency of all players in the league when they're playing in front of their own fans. They think they can do a little bit more. There are some nights where you may not play as well as you thought you would play, but, for the most part, you've got to play at a good level, you've got to take advantage of home ice, and the teams that you're supposed to beat you've got to beat.

Lubię Ottawę za piękny hokej. Ale nie obraże się jak drugą część sezonu zagrają brzydko, a skutecznie.
sixth sens

20 grudzień 2006

Ray of Hope?

Ci, którzy śmiali się z Patricka Lalime i Martina Gerbera powinni pękać ze śmiechu patrząc, jak nieporadny we wczorajszym spotkaniu był Ray Emery [7,50 GAA]. Nasz bramkarz, jak i cała drużyna jest niczym sinusoida, brak jakiejkolwiek przewidywalności, brak zaufania w swoje umiejętności. Niech za cały komentarz do tego meczu – jestem tak zniechęcony, że aż nie chce mi się pisać – wystarczą słowa Bryana Murray’a:

We didn't show up to play. We didn't know how to play defence at all in that first period. We gave up more odd-man rushes than we did on the whole road trip. We come home and try to put a show on, rather than just play the game. You'd have to ask the players why the come out the way they do on those first two shifts.

Taka ciekawostka, Tom Preissing zagrał 15:18 [najkrócej wśród obrońców, dłużej grał nawet Christoph Schubert – bramka, asysta], Ottawa Senators stracili siedem bramek. Tom w klasyfikacji plus/minus zakończył mecz, podobnie jak Schubert na +2.

Wade Redden nadal nie jest gotowy do gry. Jego występ w jutrzejszym meczu z Tampa Bay Lightning stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Uraz jest na tyle poważny, że nikt nie zaryzykuje gry na poważnie. Treningi to, co innego niż mecz o punkty. Ostrzejsze wejście w Reddena może skończyć się kolejną, jeszcze dłuższa absencją.

Nawiązując jeszcze do wczorajszego posta o Zdeno Charze. Zawodnik Boston Bruins powiedział po meczu na temat atmosfery w Scotiabank Place:

I heard some cheers; I heard some boos; some mixed reaction, but I can't really control what [the fans] are going to do. I tried to pay attention to what was happening on the ice and I tried to play effective and smart game. A lot of people think that when you win a game against a former team, it's special. You can look at it that way, but to me, no matter who we play, we want to win and climb in the standings. I'm happy we got two points.

Pełen profesjonalizm. Ja jednak nie jestem zadowolony, że znów przegraliśmy.
sixth sens

19 grudzień 2006

Chara debiutuje w Scotiabank

Zdeno Chara wraca do Scotiabank Place. Oczywiście w uniformie Boston Bruins, ale to będzie pierwszy jego mecz przeciwko Senators w Ottawie w tym sezonie. Jak dotąd Bruins dobrze radzili sobie z nami, dwukrotnie wygrywając. W jednym ze spotkań Zdeno Chara zdobył zwycięskiego gola. Zastanawiam się jak przyjmą Słowaka kibice Sens.

Wade Redden, cytowany przez dziennikarza The Boston Globe mówi:

I don't think a lot [will boo]. There will be some people who will try to get under his skin. That's kind of the norm. People wanted him to stay. That's why they're probably upset. It will be a mixed reaction. You can't blame him. He makes that decision and he's got to do what's best for him. That goes for everyone in this room when they get put in that position. He weighed everything out and did his homework. That's how it goes. Guys move around. It's unfortunate but that's the way the business goes.

Podejście Reddena jak najbardziej na miejscu, nie ulega jednak wątpliwości, że gwizdy mimo wszystko będą. Chara chyba nie ma dobrej prasy w Ottawie i choć wielu kibiców pamięta rewelacyjne występy Słowaka w Ottawie, na pewno nie będzie w stanie obojętnie patrzeć na występ obrońcy Bostonu.

Sam główny zainteresowany wydaje się podchodzić do sprawy profesjonalnie i na chłodno:

I've thought about it. It's my former team. Now it's a matter of both teams wanting to win the game. It's business as usual. Every player in his career probably gets traded or re-signs somewhere else. You have memories, but you also know that you're playing for a new team. It's business. I made a lot of friends over there. I keep in touch with them. Coming back, you're just playing again and looking forward to playing in the game.

Nie jestem jakoś przesadnie zawzięty na Charę. Chciałbym jednak, abyśmy ten mecz wygrali. I tylko tyle. ‘It’s business’.
sixth sens

Wciąż w niepełnym składzie

Kibice zebrani dziś wieczorem w Scotiabank Place zapewne nie zobaczą w liniach defensywnych Ottawa Senators Wade'a Reddena. Nasz najlepiej opłacany zawodnik wciąż boryka się z kontuzją. Redden, choć trenuje z drużyną, sam nie jest pewien czy jest w stanie już wyjechać na lód i walczyć z przeciwnikiem na bandach. Kontuzja wciąż daje o sobie znać.

Bryan Murray decyzję o ewentualnym powrocie na lód w dzisiejszym spotkaniu z Boston Bruins pozostawia samemu zawodniokwi:

I'm going to let him let me know when he's ready to go. You saw what I did. I didn't ask him any questions, but he's going through whatever he can do with Randy Lee [the team's strength and conditioning coach] and we'll see if he can play Tuesday or Thursday or Saturday.

Niepewny jest również występ Petera Schaefera, który mimo występu w meczu z Buffalo Sabres, nadal ma problemy z prawym okiem.
sixth sens

18 grudzień 2006

Alfie wrócił

Cieszy wygrana nad Buffalo Sabres, uśmiech natomiast wywołuje jeden z tytułów Ottawa Sun: ‘Thanks God, Alfie is back’. Zastanawiam się jednak, jak szybko Don Brennan, autor tego wdzięcznego tytułu, będzie się cieszył z powrotu Szweda, jak szybko zacznie nawoływać – po kolejnych playoff na przykład – do zmiany kapitana w drużynie? To tylko taki mały przytyk w kierunku dziennikarzy. Nie byłbym jednak uczciwy, gdybym nie napisał, że zdanie o Alfredssonie pochodzi tak naprawdę z ust Chrisa Phillipsa. To także dobitnie znaczy o tym, ile jest wart Szwed dla drużyny.

Alfie choć nie wpisał się na listę strzelców lub asystentów był widoczny, a kiedy tylko pojawiał się na lodzie było niebezpiecznie. Ponad 20 minut gry, w tym około cztery w przewadze [był obecny na lodzie, gdy padały dwie bramki dla Sens] i półtorej w osłabieniu. Jego powrót, jak również Petera Schaefera był bardzo widoczny. Jason Spezza powiedział po spotkaniu:

Having Alfie back was huge. It took the pressure off me and Dany Heatley.

Jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi – potwierdza to również Bryan Murray – gdy dla Ottawy nie strzelają Dany Heatley i Spezza, to niekoniecznie dobrze jest u nas ze strzelaniem bramek. Dlatego tak ważny jest powrót Alfredssona. On nie dość, że absorbuje obronę przeciwnika, to może również zbilansować nasze linie.

Mam problem – pewnie nie tylko ja – z oceną Ray’a Emery’ego. W meczu z Buffalo Sabres ponownie stanął na wysokości zadania, znów popisał się kilkoma rewelacyjnymi interwencjami. Jakoś radość z tego spotkania psuje pamięć o tym, jak Emery zagrał w meczu z Nashville Predators. Mimo takiej wpadki, nie pierwszej w tym sezonie, przez wielu dziennikarzy Emery uznawany jest za najjaśniejszą postać jak dotąd w drużynie.

Zmieniając nieco temat. Szkoda mi Andreja Meszarosa. Gdy sezon temu grał w drugiej formacji obronnej spisywał się rewelacyjnie. Miał +34 w klasyfikacji plus/minus co było jednym z najlepszych wyników w lidze. Obecnie Słowak gra w pierwszej formacji i niestety wynik -7 w obecnym sezonie dobrze nie świadczy o naszym zdolnym defensorze. Cała ekipa gra słabiej, ale takiemu Tomowi Preissingowi nie przeszkadza to mieć +21 na swoim koncie. Być może brak Wade’a Reddena? Warto jednak pamiętać, że Słowak w poprzednim sezonie naprawdę dobrze prezentował się we własnej tercji, wielokrotnie znacznie lepiej od innych, bardziej utytułowanych partnerów.

Trochę statystyk na koniec. Zapewne nie wszyscy się doszukali. Chris Neil jest liderem w lidze jeśli chodzi o bodiki. W ostatnim spotkaniu Neil zaliczył ich aż 12 i w tej chwili ma ich na swoim koncie 129. W klasyfikacji zawodników z największą ilością zablokowanych strzałów także lideruje gracz Sens. Anton Volchenkov już 117 razy blokował strzały rywali. W meczu z Sabres – osiem, tyle ile cała ekipa Szabel.
sixth sens

15 grudzień 2006

Zapomnieć

Zabrzmi to, jakbym był cholernie zadufany i zapatrzony w siebie, ale niestety potwierdziło się to, co miałem przyjemność napisać kilka dni temu odnośnie Ray’a Emery'ego. Nasz młody bramkarz wygrał dla nas spotkanie z Detroit Red Wings, uchronił od czwartej porażki z rzędu, nie potrafił jednak zagrać na dobrym poziomie w kolejnym meczu. 14 strzałów i tylko osiem udanych interwencji. Blisko 32 minuty na lodzie i procent obronionych strzałów na poziomie 57,1 proc. A żeby jeszcze dodać sobie animuszu, warto napisać, że Tom Preissing spędził na lodzie ponad 18 minut [więcej tylko od Joe Corvo] i jako JEDYNY z obrońców Ottawa Senators nie miał minusa przy klasyfikacji plus/minus.

Niestety nie zagrał Daniel Alfredsson. Nie mówię, że powrót Szweda zmieni diametralnie obraz sytuacji, faktem który nie podlega żadnej dyskusji jest jednak to, że bez Alfiego wygraliśmy zaledwie jeden mecz, odkąd kapitan Sens walczy z kontuzją. W ostatnich pięciu spotkaniach cztery razy Ottawa schodziła z lodu pokonana. Irytujące jest to, prawda? Szlag mnie trafia, całe te narzekanie na kapitana z Europy, a jak teraz go nie ma i ktoś inny musi wziąć odpowiedzialność, pociągnąć drużynę, to nikt nie jest w stanie tego zrobić. Poniekąd potwierdza to Chris Phillips, pełniący obecnie rolę kapitana:

There is no doubt those guys [Alfredsson, Redden] are big players for us, but we are not going to make excuses. This is an opportunity for everyone to step up and have more responsibility, and we didn't do that.

Wracając jeszcze do Emery’ego… zastanawiam się czy w kolejnym meczu wyjazdowym, z Buffalo Sabres, zagra Martin Gerber, który w meczu z Nashville, gdy wszedł pod koniec drugiej tercji zatrzymał wszystkie 19 strzałów Predators? Bo jakbyśmy chcieli porównać sytuacje z ostatnich dni, Nashville zrobili z Ray’em to samo, co Columbus Blue Jackets z Gerberem. Nawet gorzej, Jackets strzelili niemal wszystkie swoje bramki podczas gry w przewadze. Pamiętacie, jaką nagonkę urządzili kibice na Szwajcara? A może właśnie bieżąca sytuacja w bramce Ottawy, wejście na lód, kiedy mecz był już przegrany – gdy defensorzy już tak nie bronią, gdy odpuszczają – a bramkarz mimo to zatrzymuje 19 strzałów, podbuduje Szwajcara?

Przykro. Zastanawiam się skąd się biorą problemy Ottawy w tym sezonie. Nie trafiają do mnie argumenty, że brakuje Zdeno Chary czy Martina Havlata. Chyba do samego końca sezonu regularnego będziemy walczyli o playoff.
sixth sens

14 grudzień 2006

Niedoceniany Tom Preissing


[Preissing w statystyce plus/minus jest najlepszym graczem Ottawy;
foto:ottawasenators.com]


Krótki wywiad z Tomem Preissingiem na oficjalnej stronie Ottawa Senators, którego lekturę serdecznie polecam, zainspirował mnie do napisania kilku słów o naszym nowym obrońcy. Muszę przyznać, że przyjście Preissinga do Ottawy zwróciło moja uwagę na San Jose Sharks. Uwagę zwiększyły jeszcze rozmowy z przyjacielem, który cicho im także kibicuje. Stąd między innymi wziął się mój krótki tekst na serwisie NHL.com.pl o Marku-Edouardzie Vlasicu, młodym, szalenie utalentowanym obrońcy Rekinów. Co więcej, oczarował mnie ten zawodnik. Oczarowała mnie cała organizacja. Jak popatrzę na skład Sharks, na tych wszystkich młodych zawodników, jacy tam grają [choćby Steve Bernier, Milan Michalek, Matt Carle, Marcel Goc czy Joe Pavelski] to aż włosy stają dęba. Jaki potencjał! Przyszłość jest jasna trzeba powiedzieć. Taka ciekawostka, Pavelski; który w ostatnim meczu Sharks z Los Angeles Kings strzelił dwie bramki, przez kilku już dziś sposobem gry i niesamowitą szybkością, ciągiem na bramkę przeciwnika, jest porównywalny do Pavela Bure. Już widziałem zapis Pavel[Bure]ski ;)

Wróćmy jednak do Preissinga, którego gra w Ottawie naprawdę bardzo mi się podoba. Preissing jest przez wielu kibiców moim zdaniem niedoceniany. Niedoceniany jest też chyba przez Bryana Murray’a. Na jednym z for internetowych znalazłem wątek, w którym kibice oceniali transfery, między innymi Joe Corvo, Martina Gerbera i właśnie Preissinga. Globalnie rzecz biorąc ludzie nie mieli nic złego do powiedzenia na temat urodzonego w 1978 roku [mój rocznik] Toma. Ogólnie twierdzono, że z takim kontraktem to nie ma się co martwić jak będzie gorzej, podkreślano, że spodziewano się większej ilości punktów etc. Jedyne poważne zarzuty, to fakt słabszej gry ciałem oraz – niestety to prawda – warunków fizycznych i szybkości. Preissing do wielkich zawodników nie należy, nie rekompensuje jednak tego szybkością. W Ottawie, jak mówią specjaliści znacznie poprawił grę w obronie, lepiej się ustawia, czyta grę. Zazwyczaj jednak kibice nie mieli wiele do powiedzenia na temat gry Toma. Określali go mianem ‘fine’, ‘not bad’ etc, ale w zasadzie wielu mówiło, że niemal nie widać go na lodzie. Znalazłem jednak także ciekawe dwie wypowiedzi. Wypowiedzi, które całkowicie pokrywają się z moją opinią na temat Preissinga. Tom rzuca się w oczy tylko wtedy, gdy popełni błąd. Wtedy wiele się o nim mówi, o jego brakach. Jeśli jednak wszystko jest w porządku, to nikt nie zauważa jego gry. Bardzo podobnie oceniają specjaliści grę Vlasica.

Mam nadzieję, że po tym sezonie nikt nie zrezygnuje w Ottawie z Preissinga. Warto również bardziej go docenić. Facet może nie punktuje wiele [na co pewnie liczyli przede wszystkim kibice i John Muckler], ale tylko po części to wina samego zawodnika. Tom ma +21 w klasyfikacji plus/minus. To najlepszy wynik w drużynie i drugi w lidze. Warto również zaznaczyć, że Preissing zaczął regularnie ostatnio punktować, a Murray wciąż za rzadko wysyła go na lód. Niewielka ilość minut na lodzie często skutecznie uniemożliwia zdobywanie dużej ilości punktów. Ważne jednak jest, że gdy na lodzie przebywa Preissing, Sens bardzo rzadko tracą gole. Spójrzcie na Briana Pothiera, do którego często porównuje się Toma. Pothier gra w Waszyngtonie 30 minut. W Ottawie jest większa konkurencja, ale czas między obrońców można podzielić. Nie traktowałbym Preissinga jako naszego piątego bądź nawet szóstego obrońcę. Proponuje również – tak z ciekawości – spojrzeć na zestawienie z HockeyAnalysis.com. To swoisty, ciekawie policzony ranking zawodników poszczególnych drużyn. W Ottawie najlepiej został oceniony właśnie Tom.

Mam przeczucie, że może być jeszcze lepiej.
sixth sens

Raz jeszcze o Emerym

Przed meczem z Detroit Red Wings byłem pełen złych myśli. Nie będę ukrywał, byłem przekonany, że odniesiemy kolejną porażkę. I choć prasa starała się wbić w głowę kibicom i zawodnikom, że najważniejsze to pokonać Haska, to tak naprawdę ważniejsze było, aby pokonać Haska więcej razy niż gospodarze Ray’a Emery. Ten jednak kolejny raz pokazał, że jest REWELACYJNYM strażakiem. Świetnie spisuje się wtedy, kiedy trzeba uratować skórę. Kiedy jesteśmy na krawędzi, kiedy tak naprawdę nic się nie stanie, jak się nie uda. Paradoks i słowo klucz według mnie. Niby presja, ale tak naprawdę jej nie ma. Bo jak dla mnie, Emery przy całym szacunku do tego, co zrobił dla nas w meczu z Red Wings nie jest JESZCZE gotów do gry jako jedynka.

Martina Gerbera i Patricka Lalime’a porównuje wielu kibiców. Wielu zarzuca obu zawodnikom – choć ostatnio Gerber i z tego się wyłamuje – że dobre, wręcz wspaniałe spotkania potrafili przeplatać fatalnymi. Gerber wręcz seriami fatalnych. Nawet inaczej, Szwajcar serię fatalnych spotkań przeplata kilkoma dobrymi, nawet bardzo dobrymi występami. Wracając jednak do głównego wątku. Emery także nie jest zawsze pewnym bramkarzem. Nie jest takim, po którym zawsze można spodziewać się jakiegoś stałego poziomu gry. A takiego Emery jeszcze nie prezentuje. Nie potrafi zagrać dwóch dobrych meczów z rzędu, dzień po dniu.

Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że w meczu z Red Wings Emery był FENOMENALNY. Ray [of Hope] ustanowił nowy rekord w ilości obronionych strzałów w regulaminowym czasie gry [34]. Bryan Murray miał powiedzieć o występie młodego bramkarza:

He was the dominant player, no question. You talk about matchups, and all the headlines today... and Ray stepped up to the plate and played outstanding.

Trenera wspierał Jason Spezza [dwa gole], drugi obok Emery’ego, bohater potyczki w Joe Louis Arena:

Ray was the key, I think, tonight. He was pretty good and we capitalized on our chances. That’s what you’ve got to do against a team like this.

Można powiedzieć tylko jedno. Poprosimy o więcej. I częściej.
sixth sens

12 grudzień 2006

Z Detroit jeszcze bez Alfredssona

Przed Ottawa Senators ważne spotkanie. Czy będzie czwarta porażka z rzędu? Przeciwnik mocny, Detroit Red Wings i zapewne Dominik Hasek w bramce. Czech będzie zdeterminowany, na jednym z serwisów internetowych znalazłem wypowiedź Dominatora, który mówił dziennikarzom, że nie podobało mu się, jak wobec jego osoby postąpili włodarze Ottawy. Trochę mnie to zaskoczyło, zawsze broniłem Haska, zawsze jednak też – mam wrażenie – Bryan Murray, a przede wszystkim John Muckler postępowali fair w stosunku do weterana. Muckler zawsze stał murem za Czechem, a decyzja o tym, aby nie podpisywać nowego kontraktu była jak najbardziej słuszna, choć nie jednoznaczna. Murray nie widział miejsca dla Haska, uważał, że nie warto ryzykować, Muckler zastanawiał się do końca. I podjął – według mnie – dobrą decyzję. Nie było żadnego skandalu, załatwiono wszystko po gentelmeńsku.

Inaczej można było oceniać zachowanie czeskiego bramkarza. Hasek znany z deklaracji bez pokrycia zagrał pod publiczkę, mówiąc, że nigdzie indziej niż w Ottawie nie będzie grał. Traktowałem to z przymrużeniem oka, do dziś tak to traktuje, wielu kibiców nie może jednak tego zapomnieć Dominikowi. Dziennikarze i kibice wypominają jednak Haskowi jeszcze jedno, to że nie zaryzykował gry z niezaleczoną do końca kontuzją podczas playoff. Prasa szeroko o tym pisała, Hasek trenował, pokazywał się z dobrej strony na treningach, nie zdecydował się jednak na grę przeciwko Buffalo Sabres. Czy rzeczywiście bramkarz był gotowy do gry, czy rzeczywiście odmawiał występu? To pozostanie dla nas zawsze tajemnicą. Reasumując jednak, mam wrażenie, że to jednak kibice mogą być rozczarowani postępowaniem zawodnika, nie on.

Prasa zawsze jednak musi znaleźć sobie pożywkę. Teraz dziennikarze nie tylko brukowców, ale również poważnego The Ottawa Citizen rozpisują się o podejrzeniu [nie mam pojęcia, przez kogo wysnutemu] jakoby sędziowie i NHL uwzięli się na Senators. Gazety piszą o karze dla Petera Schaefera [wywiesił biały ręcznik, po tym jak sędziowie uznali dwie nieprawidłowo zdobyte bramki dla Washington Capitals] oraz o nieproporcjonalnej ilości kar dla Sens w meczu z Columbus Blue Jackets. Teoria spiskowa ma głosić, że kary nakładane na Sens są wprost proporcjonalne do tego, ile i w jaki sposób na temat pracy sędziów wypowiada się w emocjach Murray. Sam główny zainteresowany nie wierzy w tę teorię.

Wszystko nie zmienia faktu jednak, że gracze Ottawy muszą w meczu z Detroit Red Wings trzymać się z daleka od boksu kar. Inna sprawa, że Skrzydła w tym sezonie gry jakoś nie straszą skutecznością gry w przewadze, strzelają za to sporo bramek grając w osłabieniu. Jeśli jednak ponownie spędzimy na ławce kar 10 – 12 kar, coś wpadnie. Szczególnie, jak cztery z kar zaliczy Antonie Vermette [w meczu z Blue Jackets, Antonie na ławce przesiedział 8 minut], który jest kluczowa postacią w Ottawie jeśli chodzi o grę w osłabieniu. Wszystko to odbija się na wyniku i statystykach. Na początku sezonu byliśmy w czołówce NHL pod względem skuteczności wybronionych kar, obecnie spadliśmy na 17. pozycję. Sytuacji nie poprawia też planowana także w dzisiejszym spotkaniu absencja Daniela Alfredssona. Szwed już trenuje, jednak na dzisiejsze spotkanie w Joe Louis Arena nie jest jeszcze gotowy.

I could skate a little bit, but I still can't go at full speed. The best thing is that it doesn't feel worse. When I start to push it, I feel a little bit of pain, but then it goes away.

Spekuluje się, że Afie wróci na mecz z Nashville Predators.
sixth sens

11 grudzień 2006

Alfie, wracaj!

Gdy kilka meczów temu okazało się, że kontuzje Wade’a Reddena i Daniela Alfredssona są poważniejsze niż wszyscy sie spodziewali, nikt nie spodziewał się, że Ottawa Senators nie wygrają kolejnych trzech spotkań. Co więcej, Sens przegrali trzy mecze w dość przykrym stylu. Ostatnia porażka na wyjeździe z Columbus Blue Jackets boli najbardziej.

Zastanawiam się jednak, gdzie są teraz wszyscy ci, którzy nawoływali do zabrania kapitana Alfredssonowi, gdzie są ci, którzy nawoływali do jego oddania w jakiejś wymianie. Gdzie jesteś Donie Cherry? Trzy meczowa absencja Szweda dobitnie pokazuje, gdzie jest Ottawa. A, że mam dziś podły humor, to napisze wprost. Jesteśmy głęboko w czterech literach. Gramy fatalnie, popełniamy za dużo błędów, łapiemy kretyńskie faule i nic nam nie wychodzi. Dosłownie nic. A było już tak dobrze, już było blisko osiągnięcia spokojnej pozycji, gwarantującej możliwość gry w playoff.

W meczu z Blue Jackets straciliśmy aż pięć bramek podczas gry w osłabieniu. Jeszcze nigdy w krótkiej dość historii naszego klubu nie straciliśmy tylu bramek grając w osłabieniu w jednym spotkaniu. Swoją drogą Martin Gerber jest chyba skończony w Ottawie. Nie wytrzyma psychicznie, nie ma najmniejszych szans. Dziennikarze, kibice, ogromna presja go wykończą, Szwajcar nie podniesie się już w Ottawie. Nie wierze, że w kolejnych trzech meczach wyjazdowych Gerber wyjedzie na lód. A czekają nas mecze z Detroit Red Wings, Nashville Predators i Buffalo Sabres. Jeśli nic nie zmieni się w grze Sens, znów złapiemy 12 kar [i nie jest ważne, że Bryan Murray z częścią się nie zgadza], i nie wróci na lód Daniel Alfredsson, który pojechał z drużyną na serię meczów wyjazdowych – zaliczymy kolejne trzy porażki. I będziemy jeszcze głębiej.

Ochłonę i uporam się z natłokiem pracy, to napiszę więcej.
sixth sens

04 grudzień 2006

Majstersztyk Vermette'a

Czasu mało, więc dużo pisać dziś nie będę. Mam ciężki tydzień, więc pewnie z aktualizacjami bloga będzie nieco na bakier. Bramkę Antoine Vermette'a z wygranego 5-2 meczu z Tampa Bay Lightning trzeba jednak zobaczyć. Cud, miód.


sixth sens

01 grudzień 2006

Kacper zwany Havlacikiem





Rok temu moja żonka urodziła mi synka. Czas cholernie szybko leci. Była radość, obawy, miłość. Wszystko pozostało do dziś. Teraz jednak nie wyobrażam sobie życia bez Kacperka, którego niektórzy moi znajomi nazywają Havlacikiem.
sixth sens

Master Heatley

Senators na stałe chyba wrócili do gry. Jeszcze przez paroma tygodniami przed każdym meczem Ottawy odczuwałem niepokój. Przed każdym otworzeniem serwisów internetowych w celu sprawdzenia wyniku ręka na myszce nieco drżała. Odnoszę wrażenie jednak, że najgorsze już za nami.


[Preissing, Volchenkov, Heatley, Spezza cieszą się po kolejnym golu;
foto: ottawasenators.com]


Wreszcie nawiązaliśmy kontakt wzrokowy z najlepsza ósemką na Wschodzie, kilku rywali będących w tej chwili jest w dołku, a do tego Dany Heatley zaczyna grać tak, jak wszyscy od niego oczekiwali. Dzisiejsze gole i asysta dały mu 33. punkt i czwarte miejsce wśród najskuteczniejszych graczy w NHL. Przed nim tylko Marian Hossa, Jaromir Jagr i Rod Brind’Amour. Naprawdę doborowe towarzystwo. Warto także pokazać jeszcze jedno; Heatley strzelił w dzisiejszym meczu w pierwszej tercji przeciwko Florida Panthers dwie bramki. Podobnej sztuki dokonał w piątek także przeciwko Panthers. Od sezonu 2001/02 tylko jeden zawodnik dwukrotnie w tym samym sezonie pokonał bramkarza tej samej drużyny [Matt Cullen].

Cieszy jeszcze jeden fakt, w Ottawie tworzą się ciekawe duety. Jason Spezza i Heatley, Mike Fisher i Chris Neil [chyba najciężej pracujący na lodzie zawodnicy Ottawy], a ostatnio coraz lepiej na lodzie wyglądają Antonie Vermette oraz Daniel Alfredsson. Ten ostatni w meczu z Florida Panthers przeszedł samego siebie. Grał agresywnie na całej szerokości lodu, kibice żartowali, że Szwed wstał chyba lewą nogą z łóżka. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu już teraz upatruje końca problemów kapitana Sens w tym sezonie. Mówi się, że Daniel z meczu na mecz gra pewniej, jest wszędzie, bardzo dobrze – co już staje się tradycją – spisuje się podczas gry w osłabieniu, a gra z Vermettem układa się coraz lepiej. Cieszę się przeogromnie. Od dawna widziałem Antonie jako naszego drugiego środkowego, nie potrzebne chyba było nerwowe rozglądanie się po lidze w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby grać na środku drugiej formacji Senators.

Ottawa zaczyna grać w swoim starym stylu. W meczu z Panthers od początku do końca dominowaliśmy. Oczywiście, Panthers mieli swoje okazje, rewelacyjnie wtedy kiedy trzeba było spisywał się jednak Ray Emery. Coraz lepiej zaczyna także wyglądać gra w przewadze. Obecnie Sens ze skutecznością 15,7 proc. zajmują 17. pozycję w lidze. Na dobrym poziomie, co naprawdę cieszy jest też gra w osłabieniu. Nie dość, że w ostatnim czasie strzeliliśmy trzy bramki grając w liczebnym osłabieniu [dziś Mike Fisher po podaniu od Petera Schaefera, którego chyba i ja bym nie zmarnował] to wciąż utrzymujemy średnią 84,2 proc. w tym aspekcie gry.

Nie wszystko jednak może cieszyć. Wade Redden, który od początku sezonu boryka się z kontuzją pachwiny, znów musiał opuścić lód, tym razem z urazem określanym mianem uszkodzenia górnych partii ciała. Redden nie ma w tym sezonie szczęścia. Podpisał duży kontrakt [6,5 miliona dolarów], jednak problemy zdrowotne nie pozwalają mu w pełni pokazać, że zasłużył na taką kwotę.
sixth sens