Transfer na horyzoncie?
Potwierdził się najczarniejszy scenariusz dla Ottawa Senators. Jason Spezza i Mike Fisher nie zagrają przez okres czterech do sześciu tygodni. Lekko licząc to może być nawet jakieś 20 spotkań. Wyjścia są dwa. Albo przestać myśleć o playoff i zapomnieć o tym sezonie jak najszybciej albo szukać jakichkolwiek wyjść zastępczych.
To pierwsze, według mnie w ogóle nie wchodzi w grę. Jeszcze jest o co grać. Siegnięcie na farme nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem, nie wydaje mi się, że w obecnym miejscu swojej kariery Josh Hennessy jest wystarczającym wzmocnieniem. Transfer więc? Tylko kto? Craig Conroy? Nie mam pojęcia. Odnoszę jednak wrażenie, że będąc w sytuacji podbramkowej Sens nie stać na żaden transfer. Wymiana byłaby zbyt kosztowna, nieopłacalna. Warto więc może zatrudnić kogoś całkowicie z zewnątrz? Yanic Perreault przeszedł nam koło nosa [żałuje ogromnie, że John Muckler nie ściągnął weterana do nas]. Rozwiązaniem więc byłby może Jason Allison.
Już słyszę te wrzaski protestów. Że wolny, że potrafiący jedynie grać w przewadze liczebnej, że nie radzący sobie podczas gry pięciu na pięciu. Jest jednak kreatywny. Wolny, ale potrafi zagrać tak, że w każdym meczu przyniesie choć punkt. A nam potrzeba kogoś, kto będzie dogrywał krążek. A i cena za Allisona nie powinna być wygórowana. Sześć tygodni to długi i krótko. Przez ten okres może się wiele stać. A taki strażak w postaci Allisona byłby chyba najwłaściwszym rozwiązaniem. Wrócą Spezza i Fisher, Bryan Murray zredukuje czas na lodzie Allisona w pełnych składach, ustawi go gdzieś w trzeciej, może nawet czwartej formacji na lewym skrzydle i pozwoli grać jak najwięcej podczas przewagi. Oczywiście mam obawy jak Allison nadąży np. za Danym Heatley’em, ale podjąłbym ryzyko. Muckler, telefon w dłoń.
Tak swoją drogą, o Ollim Jokinenie z Florida Panthers - pozyskaniem którego według Eklunda jesteśmy zainteresowani - nie zamierzam co pisać. Kto nie byłby nim zainteresowany. Dla mnie to jednak bajka. Przecież Wade'a Reddena nie oddamy.
sixth sens
Zdeno Chara
Przed meczem z Detroit Red Wings byłem pełen złych myśli. Nie będę ukrywał, byłem przekonany, że odniesiemy kolejną porażkę. I choć prasa starała się wbić w głowę kibicom i zawodnikom, że najważniejsze to pokonać Haska, to tak naprawdę ważniejsze było, aby pokonać Haska więcej razy niż gospodarze 







