Ottawa w tym sezonie – jeśli dobrze pamiętam – nie przegrała z żadną drużyna trzy razy. Na początku sezonu, gdy wszystkich przeciwników odprawialiśmy z kwitkiem, dwukrotnie ulegliśmy Carolina Hurricanes. Dwukrotnie także przegraliśmy z Philadelphia Flyers. Podobna sytuacja była z Atlanta Thrashers, dlatego byłem pewien, że w ostatnim meczu w Atlancie to podopieczni Murray’a będą górą. Byłem tego niemal pewien, ze spokojem czekałem na ten mecz. Kolejna seria złych występów zatrzymana.
Cieszy forma Senators po przerwie na Igrzyska Olimpijskie. Mam wrażenie – bardzo możliwe, że mylne – że niektórzy z zawodników Ottawy – przede wszystkim ci, którzy grali w Turynie – nieco odpuszczali. Stąd i słabsze wyniki. Po przerwie na IO cała drużyna wróciła na właściwy tor. Gra pierwsza linia, grają pozostałe. Rewelacyjnie już od dłuższego czasu gra Antonie Vermette, i stąd moja radość, że młody środkowy nigdzie nie odszedł podczas trade deadline. A miał powody, aby się obawiać. Jego nazwisko było jednym z najczęściej wymienianych przez dziennikarzy i innych menedżerów. Sytuacja do tego stopnia stała się uciążliwa dla młodego zawodnika, że ten na łamach rds.ca w swojej kolumnie napisał, że wyjazd z Ottawy byłby dla niego sporym ciosem. Było nerwowo, a całą sytuacje wykorzystał – w swoim stylu i poczuciu humoru – Murray. 9 marca, podczas treningu zszedł z lodu i podszedł do budki telefonicznej. Po krótkiej rozmowie wrócił na lód i od razu skierował się w kierunku Vermette’a. Wszyscy się zatrzymali i czekali na to, co się wydarzy. Murray zaczął od razu, informując Antoine, że ma dla niego złą informację – Zostajesz w klubie – miał powiedzieć. Wszyscy – oprócz zaskoczonego głównego zainteresowanego – buchnęli gromkim śmiechem. Swoiste poczucie humoru ma nasz trener, prawda?
Właśnie, trade deadline. W zasadzie nie robiliśmy spektakularnych ruchów, pozyskaliśmy jednak solidnego środkowego. Zawodnika młodego, RFA po obecnym sezonie, o zbliżonych warunkach fizycznych do Daniela Alfredssona. Bez wielkich doświadczeń w playoff. Tyler Arnason ma jednak wszystkie atuty w ręku. Młody, dobrze grający na obu końcach lodu. Trochę leniwy, ale sytuacja w Ottawie będzie inna niż w Chicago. Tam był liderem, gwiazdą. Na niego grano. Tu będzie jednym z wielu – drugim środkowym. I to na pewno mu pomoże. Z jego pozyskania bardzo się cieszę. Szkoda oczywiście troszkę Brandona Bocheńskiego, ale już od pewnego czasu w porównaniu z Patrickiem Eavesem Bochenek prezentował się znacznie słabiej. Dobrze, zaliczył hat-tricka, błyszczał w meczach sparingowych. Potem jednak było znacznie słabiej. Transfer do Chicago jest dla niego szansą.
Będzie, że znów się czepiam kibiców z Kanady. Ale po zaangażowaniu u nas Arnasona widziałem kilkanaście wpisów kibiców z Ottawy, którzy nie mieli pojęcia kim jest Arnason. Spore zaskoczenie dla mnie… Naprawdę, wydawać się być mogło, że ludzie którzy codziennie sprawdzają wyniki, żyją hokejem powinni słyszeć o zawodniku, który na wszystkich szczeblach swojej kariery jest jednym z najlepszych graczy. Śmieszy mnie także argument, że Tyler nie ma doświadczenia w playoff, i że straciliśmy szansę na Puchar Stanley’a, że daleko jesteśmy za Carolina Hurricanes. A nikt nie zauważa, że Huragany i ich posunięcia jasno pokazują, że włodarze Caroliny uważają, że to jest TEN rok. Świadczą o tym transfery – moim zdaniem sporo przepłacone. Weight i Reechi. Naprawdę przepłacone nazwiska. Śmieszy mnie jeszcze jedno… dla wielu jeden Recchi i jego doświadczenie w playoff poprowadzą całą drużynę do końcowego sukcesu… Śmiech na sali…
Pozostańmy jeszcze przy trade deadline. Cieszę się z Morrisona. Trochę to budzi niepokój o Haska, ale w obecnej sytuacji dobry, perspektywiczny zawodnik na bramce jest nam potrzebny. I całej organizacji. Bardzo dobry ruch. Rewelacyjny. Chciałbym jednak, aby Morrison pozostał z nami na dłużej, a nie od nowego sezonu był do odstrzału… Być może grać będziemy duetem młodych bramkarzy? Mówiło się, że będziemy szukać defensora. I w zasadzie przyjście Arnasona nam go daje. Ostatnio Schubert więcej spędzał czasu na lodzie na skrzydle w linii z Vermettem i Varada. A teraz będzie miał okazje grać na swojej pozycji.
Zmieńmy jednak temat i wróćmy do Ottawy. W ostatnich spotkaniach naprawdę przyjemnie patrzeć na naszą młodzież. Patrick Eaves, który po przyjściu Arnasona, w meczu z Capitals zagrał w pierwszej linii z Heatley’em i Spezzą prezentował się wyśmienicie. Nie „pękał” nawet po ostrych i bezpardonowych atakach. Walczył na całym lodzie, strzelił bramkę, przyćmił Ovechkina. To naprawdę cieszy. Wspomniany już Arnason na razie w linii gra z Smolinskim i Alfredssonem, docelowo ma grać z tym pierwszym i Havlatem. I chyba na razie to wszystko klika…
sixth sens