Finowie i Darius Kasparaitis
Przyznać muszę, że pojedynek półfinałowy pomiędzy Finlandią a Rosją bardzo mnie interesował. I przyznać muszę, że niestety nie tylko z czysto sportowego punktu widzenia. Byłem ciekaw dwóch zawodników. Jarkko Rutu i Dariusa Kaspraitisa. Wiadomo, te pierwszy w meczu przeciwko Republice Czeskiej bezpardonowo, bardzo ostro zaatakował stojącego przy bandzie ze spuszczoną głową Jaromira Jagra. Wynik – dziewięć szwów. Kasparaitis to kapitan New York Rangers i kolega Jagra z drużyny. Wielu „kibiców” oczekiwało jakiegoś rewanżu na Ruttu ze strony kapitana Strażników.
Sam Kasparaits okazał się jeszcze mniej odpowiedzialny [żeby nie użyć słowa głupi] niż kibice marzący o odwecie na fińskim graczu. Oburzające jest to, że zagranie popularnego Kaspara na Saku Koivu, znacznie mniejszym od niego zawodniku, nie wywołało podobnej burzy, jak zagranie na Jagrze. Tu także mieliśmy sytuacje, w której jeden zawodnik bezpardonowo atakuje drugiego, ostro wbija w bandę, także w sytuacji w której atakowany zawodnik stal tyłem do akcji. Jedyna różnica jest taka, że Koivu nic się nie stało, nie miał rozciętego łuku brwiowego, nie wybito mu zębów, nie połamano rąk. I może jeszcze jedna. Koivu nie gra w Nowym Jorku. A do tego wszystkiego Kasparaitis popisał się szczytem totalnej głupoty chwilę później uderzając dłonią w rękawicy tego samego Koivu w twarz. Brawo proszę pana. Szczyt głupoty na tej olimpiadzie. Nie dość, że nie potrafi się przegrywać, to jest się jeszcze totalnym kretynem.
Nie chce używać znacznie mocniejszych słów, ale niestety takie cisną mi się na usta. "Kibice" zadowoleni, tłumaczą Kasparaitisa. „Kaspar rządzi” – to tylko jeden z cytatów na – niestety – forum nhl.com.pl. Widać nie wszyscy postrzegają hokej w identyczny sposób jak ja.
Przejdźmy jednak do tematów czysto hokejowych. Spełniły się moje oczekiwania i będzie finał skandynawski. I musze powiedzieć, że jestem rozbity. Od zawsze kibicowałem Szwedom i Alfredssonowi [wczoraj gol i asysta]. Jednak gra Finów na tym turnieju urzekła mnie. Zespołowość i niemal doskonałe wykonanie poszczególnych elementów hokejowego rzemiosła. Świetna gra w osłabieniu, bardzo dobra skuteczność podczas gry w przewadze, dobra dyspozycja na buliku, zrozumienie i czucie gry, świetna gra defensywna, rewelacyjny Antero Niittymaki, dobry atak. Porównując poszczególne formacje na tym turnieju, to trzeba chyba jasno stwierdzić, że Szwedzi prezentują się gorzej. W meczu z Czechami mieli kilka niefrasobliwych zagrań w defensywie, Henryk Lundkvist na tym turnieju nie błyszczy tak, jak w Rangers, jest jednak pewnym punktem swojej ekipy. Teraz jednak w lepszej dyspozycji wydaje mi się być bramkarz Finlandii i Philadelphia Flyers. Obrona szwedzka – szczególnie przy braku Mattiasa Ohlunda – także wydaje mi się być słabszą. Chyba jedynie lepiej prezentuje się szwedzka ofensywa. Forsberg, Sundin, Alfredsson, Modin, bracia Sedinowe, Zetterberg. Finowie mają Koivu, Lehtinena, Peltonena, Jokinena i Selanne. Ci są jednak – odnoszę wrażenie – znacznie lepiej zgrani. Tre Kronor mają jednak jedną, bardzo istotną przewagę. Są dla Finów, jak Czesi dla Słowaków. Nie ulega wątpliwości – to będzie jeden z najciekawszych finałów, jakie mogliśmy sobie wymarzyć.
Chyba mniej ciekawie będzie w meczu o brąz. Czesi chyba się nie podniosą. Wygrana ze Słowakami była nie tyle, co przypadkowa, ale szczęśliwa. Szczęśliwa bo trafili na Słowaków, z którymi umieją grać. Śmiem twierdzić, że każda inna drużyna grająca w ćwierćfinale tego turnieju pokonałaby Czechów, będących w takiej formie jaką prezentują obecnie. Z kolei Rosjanie, którzy dotychczas starali się grać drużynowo, przeciwko Finom znów dali koncert indywidualnych popisów. Pięknych, to prawda – szczególnie szybkie wejścia Afinogenova, ale mało skutecznych. Trzeba jednak pamiętać, że ani Vokoun, ani Hnilicka nie grają obecnie tak jak Niittymaki.
* * * * *
Na koniec już tradycyjnie występ graczy Ottawa Senators:
Daniel Alfredsson [Szwecja] – 1G, 1A, 3SOG, +2
Anton Volchenkov [Rosja] – -2
sixth sens
Ja jednak nie potrafię znaleźć jednoznacznego zdania. Z jednej strony Haskowi płaci Ottawa Senators. To ten klub utrzymuje go, daje prace. Z drugiej strony gra w reprezentacji kraju jest ogromnym zaszczytem i czymś co naprawdę wyróżnia. Tu jednak mam zupełne inne podejście do tematu do Kanadyjczyków czy ich południowych sąsiadów. U nich panuje ogólna złość. Trochę zakrawa to na hipokryzję, po dziennikarze amerykańscy i kanadyjscy nawoływali, aby do Turynu nie jechał Forsberg, Hasek, Handzus czy inni Europejczycy. Nikt, powtarzam nikt, nie krzyczał, aby na IO nie jechali Chelios, Redden czy Modano. I to mnie najbardziej denerwuje i niejako automatycznie staje po stronie Europejczyków.
Pociągnijmy jeszcze temat transferu Douga Weighta. John Muckler był gościem porannej audycji radia Team1200, na antenie którego miał okazje opowiedzieć więcej na temat planowanych ruchów i rozmów z St. Louis Blues. 


