31 styczeń 2006

Weight w Hurricanes

Doug Weight nie dla Ottawy. I jak patrzę jaką cenę zapłacili za pozyskanie doświadczonego środkowego Carolina Hurricanes bardzo się z tego powodu cieszę. Don Brennan pisze w Ottawa Sun, że Senators zmarnowali ogromną szansę. Ja się pytam szansę na co? Na dołożenie sobie do capu jeszcze dwóch milionów, bo tyle właśnie jeszcze zostało do wypłacenia Weightowi? Za jaką cenę?

Jak pisze inny dziennikarz Ottawa Sun, Bruce Garrioch, ceną za Weighta miał być Antoine Vermette, Anton Volchenkov i wybór w pierwszej rundzie draftu. Garrioch to gorąca głowa, sensata, ale tym razem zachował spokój i umiarkowaną inteligencję, czego o Brendanie nie mogę powiedzieć. Zmarnowana szansa? Uff. Ależ się cieszę, że nie przepłaciliśmy i podziękowaliśmy za ten transfer. Sens są obecnie jedną z najlepszych drużyn w lidze. Nie potrzebują rewolucji w składzie, jedynie wzmocnienia. Oczywiście, nie da się wzmacniać nie ponosząc pewnych strat, ale prawda jest taka, że pozyskanie Weighta byłoby rewolucją. I bardzo dobrze, że Muckler – który ponoć od sześciu tygodni rozmawiał z Blues – w rezultacie zrezygnował. Chwała mu za to.

Brennan nie dość, że panikuje to wręcz nawołuje do odpowiedzenia na ruch Hurricanes. Tak, jakby to była jakaś aukcja, gdzie trzeba się przebijać. Weight był Hurricanes potrzebny. Nie tylko ze względów sportowych, ale dla przyciągnięcia kolejnych kibiców. A przecież to dość mały rynek. Podpadł mi Brennan.

Co teraz? W zasadzie nie musi się stać nic. Naprawdę uważam, że wzmocnienia nie są nam aż tak potrzebne. Oczywiście Garrioch nie byłby sobą gdyby nie rzucił parę nazwisk, z – jak to określa – różnych źródeł. Mówi się o Jokinenie z Panthers, Pece z Oilers czy Rucchinie z Rangers. Ten pierwszy – to byłby strzał w dziesiątkę. O ile oczywiście udałoby się go ściągnąć na dłużej, a nie na zasadzie ‘wynajmu’. A mówi się, że Panthers będą mieli problemy z podpisaniem nowego kontraktu do 9 marca. Za Sens przemawiac ma ponoć fakt, że GM Panthers, który ściągnął do klubu Fina był Murray, nasz obecny trener. Stąd ponoć chęć gry w Ottawie. Ja jednak byłbym super ostrożny. Daje Jokinenowi w Ottawie jeden procent szans. Peka? Odkąd jest u nas Muckler często przewija się nazwisko byłego gracza Sabres i Islanders. Jemu mówię jednak nie. Podobnie jak Rucchinowi, choć właśnie jeśli w ogóle ktoś ma do nas przyjść, to czuje, że będzie to właśnie zawodnik pokroju dwóch ostatnich. Nie będzie to pierwszoplanowa postać. To na pewno.
sixth sens

30 styczeń 2006

Żartem i poważnie


(Ray Emery rozpocznie mecz z Boston Bruins, na zdjęciu podczas SuperSkills Competition; foto: ottawasenators.com)

Musze przyznać zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Komentarz pod ostatnim wpisem nawołuje mnie do pracy, do publikowania kolejnych przemyśleń i informacji. Powtórze, zrobiło mi się arcyprzyjemnie. O ile oczywiście nie jest to żaden z moich kolegów, który uznał że w ten sposób zrobi mi niewinni żarcik. Bo chyba Chuck Norris do mnie nie zagląda ;) Niemniej jeszcze przyjemniej zrobiłoby mi się, aby komentator się ujawnił.


----------
Przejdźmy jednak do rzeczy. Czy wiecie kto jest najszybszym zawodnikiem Senators? A kto ma najsilniejszy strzał? Odpowiedź wcale nie jest trudna. Łatwo się mimo wszystko domyśleć, obserwując ustawienie poszczególnych linii, a szczególnie piątek grających w przewadze i osłabieniu. Najszybszym zawodnikiem został Antoine Vermette, który objechał lód w 13,79 sekundy. Drugim [a jak to się hokeiści Sens śmiali pierwszym przegranym] Mike Fisher – 14,21 sekundy. Nic dziwnego więc, że obaj często przechwytują krążek i uciekają swoim rywalom. To, że Zdeno Chara ma najsilniejszy strzał [166,5 km/h] było do przewidzenia. To nowy rekord klubu. Nikt jednak się nie spodziewał, że równie silnym strzałem dysponuje Christoph Schubert. Niemiec uderzył krążek tak, że osiągnął on prędkość 164 km/h. Nie chciałbym stanąć na drodze krążka uderzonego przez Słowaka czy Niemca.

Zmieńmy temat. Mieliście może okazję czytać wypowiedź Haska po meczu z Canadiens? Okazuje się, że wypowiedź Dominatora, w której Czech stwierdził, że nigdy w zawodowej karierze nie miał tak łatwego zadania, uraziła zawodników i menedżera Habs. Najbardziej ponoć obruszył się Jose Theodore. Jak pisze Ottawa Sun zarówno zawodnik, jak i Murray uważają, że nie ma za co przepraszać.

Kogo najbardziej boją się Kanadyjczycy podczas IO w Turynie? Daniela Alfrredssona. Szwed gra średnio 21:37 na mecz. Spezza sugeruje, aby zwiększyć czas na lodzie Alfredssona, tak aby na olimpiadzie był zmęczony. ;) Żarty, żartami faktem jednak jest, że Alfie jest bliski rozegrania najlepszego sezonu w karierze [dotąd 80 punktów w sezonie 2003/04]. Jest niewątpliwie MVP drużyny, zawodnikiem który jest w stanie w tym sezonie zgarnąć Art Ross i Hart Trophy. W 44 spotkaniach zebrał 70 punktów, pięć mniej niż Jaromir Jagr.

Zapewne wielu z Was czyta informacje z prasy i miało okazję czytać kilka spekulacji transferowych. W kręgu zainteresowań Senators są Doug Weight lub Olli Jokinen. Najcześciej pojawiającym się nazwiskiem z naszej strony jest Antoine Vermette. I przyznam się szczerze mam mieszane uczucia. Obaj wymienieni wyżej zawodnicy zapewne wnieśliby dużo. Szczególnie ten drugi. Ale dlaczego kosztem Vermette’a? Już wolę oddać Bocheńskiego – gracza, którego mimo wszystko mniej cenie od Vermette’a. Brandon to tylko snajper. Vermette to gracz sprawdzający się w kilku aspektach. Gra w osłabieniu, potrafi zagrać w przewadze, jest szybki, może zagrać na środku, może zagrać na skrzydle. Jak już mamy oddawać Vermette’a to tylko za Jokinena. Nie za Weighta. Plotki o transferze docierają oczywiście do Antoine. Podoba mi się to co mówi:

I try not to worry about it, I try not to pay attention, but you've always got some people who hear or read things and they tell you. To be honest, we're hockey players, but we're human and we have feelings as well. I don't like when I hear that. I love this city, I love my teammates and this organization. I don't want to be traded at all. I'm definitely very happy here.

A ja jestem zadowolony, że Vermette gra dla nas. I życzyłbym sobie, aby tak zostało.
sixth sens

23 styczeń 2006

Mały przegląd tygodnia

Długo tutaj nie pisałem, a działo się w naszym obozie wiele ciekawego. Na szczęście głównie dobrego. Zróbmy sobie mały przegląd ostatniego tygodnia. Bez chronologii oczywiście.

Dobrze jest mieć rację. Chyba każdy to przyzna, każdy lubi powiedzieć 'a nie mówiłem'. Po porażce 3-4 po rzutach karnych z Anaheim Mighty Ducks pisałem na forum NHL.com.pl, że ciągłe ostatnio mieszanie liniami przez Murray’a przynosi więcej szkód niż pożytku. I cieszę się po dwakroć. Raz, że na mecz z Leafs Senators wrócili do starego ustawienia [z sukcesem, o czym napisze troszkę nieco później], dwa, że do błędu przyznał się sam trener. To naprawde budujące. Jak więc zagrali Senators? Pierwszą linię tworzyli Heatley, Spezza i Alfredsson. Druga formacja to Schaefer, Fisher i Neil. W trzeciej linii zagrali Smolinski, Vermette i Eaves, a w czwartej Varada, Kelly i McGrattan. Taki układ rzeczy na pewno najmniej cieszy Smolinskiego i Varadę, ważne jednak, aby drużyna odnosiła sukcesy.

I tried some things against the Ducks and it looked like I had guys playing in different places. It didn't really work. But I thought as a team, we kind of lacked energy in that game.

*****

Wygrana z Toronto Maple Leafs w Scotiabank Place, którą prasa już ochrzciła mianem The Bank była tysięcznym meczem Ottawa Senators w NHL. Z tego powodu Melnyk wypowiedział się na łamach Ottawa Sun, porównując obecną drużynę do tej, która w 1927 roku zdobyła najważniejsze trofeum.

Much like those 1927 Senators, we've come back, tougher than ever. Like the '27 Senators, we learned that nothing can ever be won -- nor worth winning -- without incredible struggle. We defied the odds. We challenged the naysayers. And though we may have doubted, we always moved forward, confident in our ability to make the right decisions. We came back to the team we love. We made the right trades. We mixed the right players. We hired the right coaches and -- today -- we're delivering a winner.

Melnyk przypomniał, że po 44 spotkaniach w sezonie 1927 roku [wtedy tyle gier liczył cały sezon] Sens mieli bilans 30-10-4. W obecnej kampanii Sens w 44 meczach mają bilans 31-10-3. 79 lat temu Ottawa zdobyła Puchar. Nie miałbym nic przeciwko takiemu scenariuszowi i dziś.

*****

'Chara, Redden In Sens’ future' - taki tytuł ma jeden z artykułów w Ottawa Sun. Co prawda w tekście jest przytoczony cytat z Melnyka, który jasno stawia sprawę, mówiąc, że obecny budżet [na poziomie 35 milionów] jest raczej docelowym i znacznie większy nie będzie, to jednak zarówno on, jak i zarząd zespołu wraz z trenerami jest przekonany, że uda się zatrzymać obu zawodników. Oczywiście – musza i oni tego chcieć. Zapewne Sens nie będą w stanie zaproponować kwoty, jaką mogliby otrzymać na wolnym rynku [zawsze znajdzie się ktoś kto może zapłacić więcej], ja jednak także jestem jak na razie optymistycznie nastawiony. Tym bardziej, że rozmowy się już zaczęły. Jedno, co nieco śmieszy mnie osobiście to cytowana niżej wypowiedź Mucklera.

We've had preliminary discussions and we're going to continue to talk. We want to keep both of these players and I'm confident we can keep both of these players if they're willing to take the money that we're prepared to offer them.

Proste jak budowa cepa. A swoją drogą, oprócz dwóch wspomnianych defensorów trzeba będzie także zakontraktować Spezzę i Havlata.

*****

Pod koniec października minionego roku miałem okazje pisać tekst o Bochenskim i Eavesie. Mówiłem, że Murray stanie przed dylematem, którego z nich odesłać do AHL. Przed meczem z Toronto właśnie taki problem się pojawił i decyzja mogła być tylko jedna. Z Ottawą zostaje Patrick Eaves. I przyznam szczerze, że akurat taka decyzja mi się podoba. Co prawda nie mogło być inaczej, Bochenski wrócił do zdrowia po kolejnej kontuzji, Patrick jednak w ostatnich spotkaniach pokazuje swoją wartość. W jakiej linii by nie grał – punktuje. Walczy na bandach, nie ustępuje przeciwnikom. Podoba mi się ten zawodnik. Nie ujmując nic Bochenskiemu. On jest snajperem. Eaves, mimo wszystko, kimś więcej.

*****

Wygraliśmy z Leafs 7-0. Opisywanie tego meczu – choć cieszę się z wygranej przeokropnie – przypomina mi nieco kopanie leżącego. Pozwolę sobie więc na zacytowanie wypowiedzi Alfredssona. Każdy ją odczyta jak zechce ;) A, że prasa już nieco narzeka, że z ostatnich pojedynków Sens z Leafs niewiele zostało z ‘Bitwy o Ontario’ to już inna sprawa. Swoją drogą, zastanawiam się ilu jeszcze kibiców pomieści się w Scotiabank Place. Na 1000. meczu w NHL było ich ponad 20 tysięcy.

It's not fun playing when you win 7-0, but we'll take it.
sixth sens

16 styczeń 2006

Nowe ustawienie Sens?

Ci którzy mieli okazje oglądać mecz Ottawa Senators w Edmonton Oilers w Rexall Place zapewne byli zaskoczeni ustawieniem, w jakim zagrali Senators. Daniel Alfredsson nie zagrał w linii z Brianem Smolinskim i Danym Heatley’em. Po przegranej 0-2 z San Jose Sharks w ostatnim spotkaniu w Corel Centre, Murray zdecydował się nieco pozmieniać linie. I widać w meczu z Oilers zadziałało. Jak zagrali Sens? Alfredsson zagrał ze Smolinskim i Peterem Schaeferem [bramka], Neil został zestawiony z Fisherem i Vaclavem Varadą [dwie bramki], Heatley z kolei znalazł się w linii z Kelly’m i Eavesem. Czwarta linia pozostała bez zmian, McGrattan, Schubert [nie zagrał ponownie kontuzjowany Bochenski] oraz Vermette [bramka]. Prawda, że inaczej? Aż trudno się przyzwyczaić. Ciekawe w jakim ustawieniu Sens zagrają z Minnesota Wild.

Chciałbym jednak powrócić do meczu z Sharks. Przegraliśmy, bo zagraliśmy naprawdę słaby mecz. Joe Thornton wniósł nową jakość do San Jose, nie zmienia to jednak faktu, że Ottawa zagrała od początku spotkania słabo. Do tego doszła jeszcze dobra postawa Nabokova. Ważną rzecz po spotkaniu powiedział Dominik Hasek.

What we need to do is start getting ready for the playoffs. We have to be a team that is successful in those one-goal games because you're not going to win 5-1 and 6-2 in the playoffs. Sure, you might have one game in a playoff series where you blow out a team by four or five goals, but that's not going to happen all the time. You have to have to win these one-goal games to have success or to win a Stanley Cup.

Nie sposób nie zgodzić się z Haskiem. Sens dotychczas wygrywali większą ilością bramek, tak jednak wiecznie nie będzie. W playoff często może decydować jedna bramka, lepsza dyspozycja w dogrywce. Jak dotąd Sens wygrali jedynie pięć z jedenastu spotkań kończących się różnicą jednej bramki. Dwukrotnie przegraliśmy między innymi z Philadelphia Flyers, obie przegrane nie były znaczne. W playoff nie będzie się to jednak liczyło. Tam trzeba wygrać. Choćby jedną bramką.
sixth sens

11 styczeń 2006

Draft w Ottawie: 2001 rok

Pamiętacie jeszcze serię, w której opisywałem poszczególne lata draftu? Na prośbę przyjaciela wracam do tematu. Skończyliśmy na roku 2000, teraz więc draft rok później. Rok 2001. To chyba jeden z najlepszych draftów, jaki przeprowadzili Senators. Wybrane w tym roku nazwiska są już znane szerszemu gronu kibiców.

W pierwszej rundzie wybieraliśmy dwa razy. Z numerem drugim [pozyskanym od New York Islanders przy okazji wymiany Alexa Yashina] i 23. I naprawdę skauci Sens spisali się na medal. Z jedynką poszedł Ilya Kovalchuk, zaraz po nim sięgnęliśmy po Jasona Spezzę. Tego zawodnika chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Najlepszy zawodnik ostatniego sezonu AHL, obecnie czołowa postać Ottawa Senators. W linii z Heatley’em i Alfredssonem młody Kanadyjczyk spisuje się rewelacyjnie. I bez nich w linii byłby świetny. Potem wybraliśmy Tima Gleasona. Ten defensor nigdy nie doczekał się i nie dostał szansy na grę w Ottawie, w rezultacie w wymianie za Smolińskiego trafił do Los Angeles Kings. I w tym sezonie występuje regularnie w NHL. I gra co najmniej przyzwoicie. Ba! Gra bardzo dobrze. Przebywa na lodzie średnio po 18 minut, w 45 spotkaniach obecnego sezonu zebrał 15 asyst. Czy można było wybrać lepiej? Z tymi numerami, chyba nie. Kovalchuk był poza zasięgiem, zresztą ja wolę u nas Spezzę. A czy wybór Gleasona był słuszny? Później wybrano takich zawodników jak Perezhogin, Krajicek czy Woywitka. Wybraliśmy bardzo dobrze.

Druga runda to wybór kolejnego obrońcy. Victor Uchevatov jeszcze w tym sezonie pojawił się w AHL, obecnie jednak gra w Cherepovets Severstal w lidze rosyjskiej. Nigdy nie wyskoczył wyżej niż AHL, a i w niej grywał w raczej słabszych drużynach: Albany River Rats i San Antonio Rampage. Lepiej już było sięgnąc po dostępnego jeszcze Petera Budaja.

Lepiej wybraliśmy w kolejnej rundzie. Także tutaj sięgnęliśmy po defensora. Wybór padł na Neila Komandoskiego, zawodnika który do dziś zostaje graczem naszej organizacji. Gra w Binghamton Senators i nie wydaje mi się, aby ten 23-latek zaistniał kiedyś w Ottawie, gdzie konkurencja w obronie jest naprawdę spora. Jest jednak na tyle przyzwoitym graczem, aby solidnie grać na zapleczu NHL.

W czwartej rundzie wybraliśmy chyba najlepszego zawodnika ze wszystkich. Oczywiście, można się zastanawiać czy nie lepiej było sięgnąć Christiana Ehrhofa czy Tomasa Surovego. A może dobrze byłoby wskazać gracza Magnitogorska – Gladskikha, którego wybrali Canucks i będą z niego mieli w przyszłości pociechę? My jednak zdecydowaliśmy się na Ray’a Emery’ego. Trudno wyrobić sobie o nim zdanie. Przez kilka sezonów na farmie udowadniał, że jest perspektywicznym bramkarzem. Grał rewelacyjnie, notował świetne statystyki. Potem przyszedł lokaut i gdy do AHL zawitało kilka gwiazd NHL Emery zawiódł. Nie wiązałbym tego oczywiście z większą ilością lepszych hokeistów w lidze. Emery po prostu osiadł na laurach. Miał się mniej bić, miał nie dać się prowokować. Nie zawsze wychodziło. Sens jednak wkrótce po tym zdecydowali się rozpocząć kampanię 2005/06 z duetem Hasek – Emery. I obaj grali wyśmienicie. Wspaniale wręcz. Do czasu feralnego spotkania z Atlantą, w którym Emery wpuścił osiem bramek. Do dziś nie może się odbudować. Czy to jest materiał na jedynkę? Mimo wszystko wątpie.

Jeszcze w czwartej rundzie sięgnęliśmy po niemieckiego obrońcę. I wybraliśmy – śmiem twierdzić – rewelacyjnie. Christoph Schubert przebił się do składu w tym sezonie, z dnia na dzień gra coraz pewniej, gra ostry, fizyczny hokej. Nie boi się walki na bandach, świetnie potrafi wykoleić przeciwnika. Potrafi też – w razie potrzeby – zagrać na skrzydle. Już parokrotnie na tej pozycji był wystawiany przez Murray’a w tym sezonie. Zastanawiam się czy osobiście nie dałbym mu więcej czasu na lodzie, kosztem choćby Briana POthiera.

Chyba uskrzydleni wyborem Schuberta w piątej rundzie znów sięgnęliśmy po niemieckiego obrońcę. Tu już z gorszym skutkiem. Stefan Schauer gra w DEL i chyba jest mu tam dobrze.

Szósta runda to wybór Brooksa Laicha, którego już w drużynie nie ma. Trafił, w wymianie za Petera Bondrę, do Washington Capitals i obecnie gra z nimi w NHL. Nie jest tam pierwszoplanową postacią, gra średnio po dziesięć minut w meczu i zapewne w mocniejszej ekipie nie miałby szans. Wielkim strzelcem nie będzie nigdy, potrafi jednak odnaleźć się w defensywie. Gracz typowej trzeciej linii. Niewiele więcej.

W siódmej rundzie sięgnęliśmy po kolejnego obrońcę. 22-letni dziś Jan Platil pozostaje w organizacji, jest dość fizycznie i ostro grającym zawodnikiem. Nie schodzi poniżej 100 PIM w sezonie. Już trzeci sezon z Binghamton. Wielu mówi, że mógłby być jeszcze lepszy, gdyby popracował nad jazdą na łyżwach. Nie przebije się nigdy do składu Senators.

Siódma runda przyniosła nam jednak innego znacznie bardziej wartościowego zawodnika. Brandon Bochenski debiutuje w tym sezonie w NHL. Po świetnym obozie przygotowawczym i meczach sparingowych przygasł w lidze. Wrócił do AHL, aby po kilkunastu dniach wrócić i ustrzelić hat-tricka. Teraz wszyscy czekają na jego powrót po kontuzji. To typowy strzelec, sam niewiele wypracuje akcji, ale zawsze ustawi się w odpowiednim miejscu na lodzie. Warto trzymać takiego zawodnika, nigdy jednak nie będzie to moim zdaniem zawodnik, wokół którego budować się będzie drużynę. Zastanawiam się, może warto było sięgnąć po rewelacyjnie spisującego się w obecnym sezonie Marka Svatosa? Był jeszcze dostępny… Nie wybrzydzajmy jednak. Naprawdę Bochenski jest wartościowym graczem. Nie zrozumcie mnie źle. Cieszę się, że mamy takiego zawodnika. Zawsze może być jednak lepiej, prawda?

Ósma runda i znów obrońca. Neil Petruic rozgrywa właśnie pierwszy sezon w AHL z Binghamton Senators. Trudno powiedzieć, jak rozwinie się jego kariera. Ostatnie cztery lata spędził w drużynie University of Minnesota-Duluth. Jeszcze w tej samej rundzie wydraftowaliśmy Gregga Johnsona. Podobnie jak jego poprzednik obecnie rozgrywa pierwszy pełny sezon w AHL. W sezonie 2004/05 grał w drużynie Pee Dee Pride [ECHL], w której w 70 spotkaniach zdobył 63 punkty [23G, 36A]. Gra na środku pola. Wydaje mi się, że to będzie zawodnik – zapychacz do jakiegoś transferu przed trade deadline.

W ostatniej, dziewiątej rundzie, Sens zdecydowali się na Toniego Dahlmana. Fin zagrał w Senators w zaledwie 22 meczach w ciągu dwóch sezonów. Obecnie gra w lidze fińskiej [Jokerit Helsinki] i radzi sobie całkiem dobrze. Na powrót do NHL nie ma co jednak liczyć.

Fantasy draft [wybieram jednego gracza z danej rundy]: Jason Spezza [I runda, C], Karel Pilar [II, D], Patrick Sharp [III, C], Ray Emery [IV, G], Kevin Bieksa [V, D], Marek Zidlicky [VI, D], Brandon Bochenski [VII, LW], Martin Gerber [VIII, G], Ivan Majesky [IX, D].
sixth sens

Barnaby na celowniku Mucklera?


(Powrót kapitana odmienił Sens; foto: ottawasenators.com)


O meczu z Phoenix chyba nie ma co pisać. Wszystko jest jasne. Tytuł jednego z pierwszych wpisów po rozpoczęciu sezonu ‘Alfredsson show’ można byłoby powtórzyć w tym sezonie kilkakrotnie. Także po meczu z Kojotami. Co warte podkreślenia, Alfie grał z pełną determinacją, nie miał obaw aby stanąć przed bramkarzem podczas gry w przewadze Sens, gdy strzelał Chara. A właśnie w podobnej sytuacji doznał nasz kapitan kontuzji. Alfie okazał się lekiem na całe zło.

Ja chciałbym dziś nieco inaczej. Pamiętacie, jak na początku sezonu wiele mówiło się o graczach jacy mogliby pojawić się w składzie Ottawy? Najczęściej przewijały się dwa nazwiska: Matthew Barnaby’ego i Martina Lapointe’a. A właśnie Ci dwaj zawodnicy – jeśli wierzyć plotką – są obecnie na sprzedaż. Czy Muckler sięgnie po któregoś z nich? Jeśli ufać Bruce’owi Garriochowi z Ottawa Sun, nasz menedżer już rozpoczął rozmowy z Tallonem. Mówi się, że Sens byliby po prostu szczęśliwi, jakby wyrwali Barnaby’ego i… Arnasona. Ten jednak ponoć jest nie na sprzedaż…

Przyjrzyjmy się całej sytuacji. Barnaby ponoć zawsze chciał grać dla Senators. Za obecny sezon zainkasuje zaledwie 1,33 miliona dolarów. Gorzej z Lapointem. Chcieliśmy go przed sezonem, przebili nas jednak Hawks. Wątpie, aby Sens w tej chwili chcieli brać na siebie 7,5-milionowy kontrakt weterana, który dobrze zna się z Mucklerem. Tym bardziej, że trzeba podpisywać kontrakty z Charą, Reddenem i Spezzą. I jak mówi się w klubie – wszystkim zaproponowane zostaną kontrakty i klub dołoży wszelkich starań, aby całą trójkę zatrzymać.

Pozostaje jednak pytanie, kto miałby pójść w drugą stronę? Smolinski gra ostatnio rewelacyjnie. Może Varada? Obawiam się, że padnie również na Vermette’a. Pożyjemy, zobaczymy. Ale Barnaby’ego przyjąłbym chyba z otwartymi ramionami. Choć na pewno nie wszyscy kibice Sens tak myślą, prawda Marku?
sixth sens

08 styczeń 2006

Śnięty Mikołaj

Senators niestety w dołku. Brak podstawowych graczy - a chyba przede wszystkim Daniela Alfredssona - mocno odbił się na dyspozycji całej ekipy. Po porażce w Atlancie i fatalnym występie przeciwko Thrshers nie może odrodzić się Ray Emery. Młody bramkarz Sens równie słabo spisał się w meczu z Canadiens, przegranym przez nas 1-4. Tak słabo nie było z nami już dawno. Warto więc choć na chwile oderwać się od hokeja [i kto to mówi?] i poprawić sobie humor czym innym. Choćby prezentem [dzięki za bluzę Wojtku] i widokiem małego Śniętego Mikołaja.




sixth sens

05 styczeń 2006

Defensywa kluczem do zwycięstwa

Dziś będzie bardzo krótko. Udało się wygrać z Washington Capitals 3-1, pierwszą bramkę w sezonie strzelił jedyny gracz Senators, który dotychczas nie trafił do bramki rywali – Chris Phillips. Vermette rozpoczął spotkanie w pierwszej linii [jak sugerowałem], Martins zagrał w czwartej formacji razem z McGrattanem i obrońcą – wcześniej już testowanym na skrzydle – Schubertem. Szóstą bramkę w sezonie strzelił Patrick Eaves. Senators – pozbawieni swoich największych strzelb – zagrali bardzo dobrze w defensywie. Hasek wybronił 23 strtzały przeciwników, wybroniliśmy kilka sytuacji w osłabieniu, grając trzech na pięciu. Zdeno Chara zneutralizował Alexandra Oviechkina, sam dwukrotnie asystując kolegom. Nie był to porywający mecz w wykonaniu Ottawy, ważne jednak, że skuteczny.

I jeszcze jedno. Pamiętacie, jak przed trade deadline w marcu 2004 roku wiele mówiło się o negocjacjach z Washington Capitals? Mówiło się, że skład miałby wzmocnić Olaf Kolzig. Wszystko to okazało się prawdą. Potwierdził to niemiecki bramkarz. Jak powiedział Muckler chciał zatrudnić jego oraz Brendana Witta. Rekompensatą miał być Anton Volchenkov. Jak wszystko się skończyło, dobrze wiemy. Cena dla nas była za wysoka.

I really thought I was going to Ottawa, but they couldn't get the deal done. George McPhee [GM Capitals] has always been fair to me and he was keeping me updated throughout those discussions on what might happen. That was kind of a weird time for me because I had never been involved in anything like that before.si
xth sens

04 styczeń 2006

Przed meczem z Capitals

Ottawa Senators dawno nie byli w takiej sytuacji. Kontuzje kilku kluczowych zawodników sprawiły, że drużyna stoi przed sporym wyzwaniem. Na domiar złego ten, który miał wrócić do składu najprawdopodobniej nie wystąpi w dzisiejszym meczu z Washington Capitals w MCI Center. Jason Spezza blado wypadł w konfrontacji z Atlanta Thrashers, nadal odczuwa dolegliwości związane z kontuzją. Na pewno nie zagrają również Daniel Alfredsson oraz Martin Havlat i Brandon Bochenski. Jakby nie patrzeć siła ognia Ottawy mocno została nadwyrężona.

Są jednak i dobre informacje. Po pierwsze obawy o stan zdrowia Dominika Haska okazały się chyba bezpodstawne. Dominator czuje się dobrze, nie odczuwa już bólu pleców, nie jest jednak pewne czy Murray zaryzykuje wystawienie Czecha już w najbliższym meczu. Jeśli nie on – na pewno zagra Ray Emery, który musi odbudować się po fatalnym występie w Atlancie. Na forum nhl.com.pl pisałem o tym, że zaskoczeniem dla Emery’ego był występ przeciwko Thrashers. Właśnie w tym braku przygotowania mentalnego upatrywałbym mimo wszystko nieco słabszej dyspozycji. Oczywiście, bramkarz powinien zawsze być przygotowany do gry. Emery jest profesjonalistą. Nie trafia jednak do mnie argument, że do dyspozycji zawodnika nijak się ma zaskoczenie sytuacją czy brak psychicznego przygotowania się. Inaczej przecież czuje się człowiek, który wie, że następnego dnia pójdzie będzie miał ważne spotkanie służbowe niż człowiek, który dowie się o nim dziesięć minut wcześniej. Po drugie coraz lepiej czuje się Brandon Bochenski, który już trenuje na lodzie. Nie pojawił się na nim Daniel Alfredsson, który w rozmowie z dziennikarzami potwierdził, że czuje się lepiej, choć zdarza mu się jeszcze poczuć ból w żebrach przy głębszym oddechu. Nie przeszkodziło to jednak Szwedowi trenować na siłowni.

Czego możemy spodziewać się po Sens w meczu przeciwko Capitals? Sam nie mam pojęcia. Jeśli nie zagra Spezza, na środek pierwszej linii powróci Smolinski, który całkiem nieźle zgrał się z Heatley’em. Do składu już został powołany Steve Martin [C] – to jednak gracz raczej na trzecią, czwartą linię. Sytuacja w klubie może paradoksalnie być szansą dla młodych: Antoine Vermette’a czy Patricka Eavesa – którzy siłą rzeczy muszą dostać więcej czasu na lodzie. Wiele też zależeć będzie od graczy tradycyjnie zostawiających najwięcej serca i potu na lodzie – Mike’a Fishera, Chrisa Neila czy Petera Schaefera. Co zastanawiające – jeszcze wczoraj rasa podała informację, że Denis Hamel poprosił o transfer – jest niezadowolony ze zbyt małej ilości startów w NHL. Co ciekawe, teraz nie został powołany on, lecz właśnie Martins. Wracając do tematu – zaryzykowałbym ustawienie Vermette’a w pierwszej linii. To przesąd, ale Sens zaczęli grać nieco słabiej, gdy Antoine został przesunięty do czwartej linii. Zobaczymy jak to będzie wyglądało dziś w nocy. Dobrze, że przyjdzie nam grać akurat z Capitals, a nie na przykład z Leafs…
sixth sens

03 styczeń 2006

Przykra porażka


(Nie wszyscy buczeli na powracającego do Atlanty Heatley'a;
foto: ottawasenators.com)


Przykro było patrzeć na to, co wyrabiali Ottawa Senators we wczorajszym meczu z Atlanta Thrashers. Grający bez Daniela Alfredssona i Dominika Haska – który podczas rozgrzewki przed meczem poczuł ból w plecach – Sens grali bez woli zwycięstwa, bez wiary, w dodatku lekceważąc rywala. Ostatni raz przegraliśmy, tracąc osiem bramek w listopadzie 1998 roku. Pokonali nas wtedy Washington Capitals 8-5.

Muszę przyznać, że obawiałem się tego spotkania. Obawiałem się, że będzie bardzo trudno o zwycięstwo, że osłabieni brakiem Daniela Alfredssona Sens będą grali słabiej. Nikt nie spodziewał się, że aż tak słabo. Murray był wściekły i bezsilny. Pierwsza linia, w której wystąpili Spezza z Heatley’em i Smolinskim całkowicie zawiodła. Co prawda zdobyła jedną bramkę, ale w pierwszej odsłonie meczu zmarnowała wiele z nadarzających się okazji.

Paradoksalnie mam wrażenie, że to jednak brak Dominika Haska najbardziej wpłynął na drużynę. Mam wrażenie, że nasi rywale z niecierpliwością czekają na kontuzję Czecha. I te wyczekiwanie w pewnym sensie może przekładać się na graczy Sens. Oni przecież nie są oderwani od rzeczywistości, zapewne także przemknęła im przez głowy myśl czy to już koniec występów Haska w tym sezonie… Murray, zapytany przez dziennikarzy o występ Haska w Waszyngtonie, odpowiedział, że bardziej martwi się o pozostałych 18 zawodników niż o Czecha.

Zawiodłem się też na kibicach Thrashers. Nie spodziewałem się, że będą wygwizdywać Heatley’a za każdym razem gdy dotknie krążka. Jego sytuacji nijak nie można porównać do niechęci kibiców Ottawy do Yashina. Rosjanin odszedł bo zawsze chciał zarabiać więcej pieniędzy. Z powodu konfliktu z władzami klubu zostawił kolegów i obraził się, nie zagrał jednego sezonu. Heatley miał inne – znacznie poważniejsze – powody do odejścia z Atlanty. Nie chodziło o organizację, nie chodziło o konflikty z trenerami czy kolegami z drużyny. Dany chciał uciec od wspomnień, postarać się żyć, na nowo odzyskać radość grania. Tego w Atlancie, która każdym swoim miejscem przypominała o tragicznym w skutkach wypadku samochodowym, nie mógł osiągnąć. Dlatego kibice z Atlanty w moich oczach okazali się kompletnymi kretynami. Ludźmi nie zasługującymi na żaden szacunek w moich oczach. Oczywiście nie można generalizować, nie wszyscy na pewno zachowywali się jak większość zebranych w Philips Arena. Wielu gorąco przywitało swoją był gwiazdą. Na tym własnie polega kibicowanie. Mam tylko nadzieję, że podobna sytuacja nie spotka Mariana Hossy, kiedy wraz ze swoją nową drużyną przyjedzie do Corel Centre. W jego przypadku mamy do czynienia z jeszcze inną sytuacja niż w przypadku Heatley’a czy Yashina.

Warto też pogratulować Hossie. Co prawda Słowak mówił przed meczem, że nie ma czego udowadniać, bo wszycy wiedzą na co go stać, to jednak od początku spotkania mocno pracował. Dwie bramki, w tym jedna w osłabieniu, asysta w pierwszej części meczu ustawiły spotkanie. Wielkie gratulacje dla Mariana.

Rok rozpoczęliśmy kiepsko. Teraz przed nami trzy mecze wyjazdowe. Najbliższym rywalem będą Washington Capitals. I już dziś mam obawy jak zagrają Sens.

-----------------------
Senators – Thrashers 3-8
OTT: Neil, Kelly, Heatley; ATL: Kozlov 3, Hossa 2, Aubin, Kovalchuk, de Vries
OTT: Emery 27/19; ATL: Garnett 14/12, Lehtonen 13/12
-----------------------
sixth sens

02 styczeń 2006

Gramy bez Alfredssona

Wydawało się, że nic złego Senators nie może grozić. Co prawda do końca sezonu w liniach nie pojawi się Martin Havlat, kontuzjowany jest również Brandon Bochenski. Od paru spotkań nie gra Jason Spezza. A teraz doszła kolejna kontuzja – chyba najpoważniejsza w skutkach dla zespołu. Daniel Alfredsson ma pęknięte żebro. Mówi się o przynajmniej tygodniu przerwy, ale identyczny uraz wykluczył Zhamnowa aż na 17 gier!

Takiego osłabienia nie byłoby nawet w przypadku kontuzji Dominka Haska. Tfu, tfu, odpukać. Szwed jest liderem zespołu. Nie tylko jeśli chodzi o zdobycze punktowe, ale przede wszystkim o mir wśród zawodników, ogólny szacunek kolegów i rywali. Tego będzie najbardziej brakowało Senators. Nadchodzą naprawdę ciężkie chwile. Na czas absencji Alfredssona kapitanem zostanie Wade Redden:

I don't think you can replace a guy like Daniel Alfredsson. He does so much for this team and he is having such an awesome year. He's doing it all for us: Killing penalties and scoring big goals. I don't think it's up to just one guy to step up when he's gone. Everybody has to get the job done.

Sytuacje klubu ratuje powrót Jasona Spezzy. Środkowy Ottawy nie czuje się – jak mówi – w 100 procentach gotów do gry, ale nie odczuwa bólu i jest dobrze przygotowany do powrotu na lód. Młody Kanadyjczyk zagra w linii z Danym Heatley’em i bardzo dobrze spisującym się ostatnio Brianem Smolinskim, którego ostatnio mocno komplementuje Bryan Murray:

Smolinski has been excellent. He's a versatile player and that's the good thing about him: We can put him on the wing and he can play all the positions.
Update:
Sportsnet.ca podał, że badania Alfredssona wykazały, że nie jest to pęknięcie, a złamanie. W takim wypadku przerwa w grze wyniosłaby znacznie więcej niż tydzień. Mówi się o dwóch miesiącach.