2009/07/16

Kalendarz ogłoszony

Wczoraj drużyny NHL ogłosiły kalendarze na nadchodzący sezon. I choć do pierwszego gwizdka sędziego jeszcze długie tygodnie, już teraz zaczęła się gorąca dyskusja, kogo faworyzuje kalendarz, kto zyskał, kto stracił etc. Nie mam zamiaru roztrząsać obecnie, czy dla Ottawa Senators kalendarz jest przyjazny. W sieci – dzięki SB Nation – znalazłem ciekawe zestawienie pokazujące ile poszczególne ekipy będą podróżowały w przyszłym sezonie. Zestawienie znajdziecie u Dirka Hoaga z ‘On The Forecheck’.

W przypadku Senators jest kilka spostrzeżeń. Po pierwsze ekipa ze stolicy Kanady jest jedną z tych, które rozegrają najmniej spotkań back-to-back. W zeszłym roku Sens zagrali 16 takich meczów, w nadchodzącym sezonie zagrają 11. Obok Sens, tylko Edmonton Oilers zagrają podobną ilość gier B2B. Gdy patrzy się natomiast na liczbę mil, jakie w trakcie sezonu przelecą zawodnicy Ottawy należy się cieszyć, że Sens grają w Konferencji Wschodniej. I choć Ottawa zanotuje jeden z największych skoków [+5695 mil] to wciąż z sumą 37523 mil będą poniżej średniej ligowej wynoszącej w nadchodzącym sezonie 40782 mil.

Najwięcej mil zrobią ekipy z Zachodu: Phoenix Coyotes [49707], Dallas Stars [51182] oraz – rekordziści – Calgary Flames [55331]. W znacznie lepszych humorach zapewne są Philadelphia Flyers, New Jersey Devils i Buffalo Sabres, które w samolocie spędzą najmniej czasu.
sixth sens

2009/07/14

Kovalev in, Auld out

Wcześniej nie było czasu – choć byłem wywoływany do tablicy przez komentujących wpisy – warto jednak teraz napisać kilka słów na temat Alexa Kovaleva. Zapewne zaskoczę wielu czytelników, ale bardzo podoba mi się zatrudnienie Rosjanina.


[Alex Kovalev jeszcze w barwach Canadiens; foto: nhl.com]

Zdaje sobie sprawę, że 5 milionów jest kwotą sporą. Jest jednak kwotą rynkową, kwotą która co roku podczas 1 lipca zmienia się bardzo dynamicznie. Co cieszy, to fakt, że kontrakt z Kovalevem został podpisany tylko na dwa lata. Według mnie to bardzo dobry okres, dający szansę zarówno klubowi, jak i zawodnikowi. Nie przeszkadza mi też brak stałości i podkreślana, jak mantra chimeryczność zawodnika. Pamiętajmy jednak, że rola Kovaleva w Montrealu była diametralnie inna od tej, jaką będzie pełnił w Ottawie. W Habs Rosjanin miał ciągnąć ofensywę drużyny, miał być jej zdecydowanym liderem. W Senators – zarówno w sytuacji, w której Dany Heatley pozostanie w klubie, jak i dojdzie do transferu – doświadczony Rosjanin będzie jednym z kilku zawodników, na których barkach będzie spoczywała odpowiedzialność za strzelanie goli. Bo nie okłamujmy się, jeśli #15 odejdzie z Ottawy w drugą stronę przyjdzie zawodnik zdolny do gry w top 6. Nie boje się też łatki „zabójcy trenerów”, jaką przypięto rosyjskiemu napastnikowi. Nie demonizujmy. Kovalev obok wszystkiego jest też tytanem pracy. A kibice Sens powinni być zadowoleni, gdy przyniesie on w sezonie jakieś 25-30 goli i 60 punktów. Ktoś powie, że za 5 milionów to za mało? I tak, i nie.

W klubie nie ma już Alexa Aulda. I choć cena była śmieszna, to jednak z perspektywy doświadczeń [złych] z bramkarzami w Ottawie, cieszę się, że Bryan Murray oczyścił atmosferę. Jasnym jest, że Sens zaczną sezon duetem Pascal LeclaireBrian Elliot. Ten drugi zasługuje na grę w NHL, zesłanie go do AHL byłoby błędem. Podobnie, jak gra trzema bramkarzami. I nie chodzi tutaj o sam poziom salary cap. Wierze, że Elliot jest w stanie zagrać na dobrym poziomie jakieś 30 – 35 spotkań.

W Heatleygate cisza. Nuda. Ale niestety chyba wiele nie należy się spodziewać. Wyczytałem natomiast, że Ottawa chętnie widziałaby u siebie P.J Axelssona. Nie wiem jednak czy to nie za późno. Axelsson rewelacyjnie grał w reprezentacji w linii z Danielem Alfredssonem, mam jednak wątpliwości czy należy ściągać weterana. Trzeba ogrywać młodych. I tak miejsca w liniach coraz mniej...
sixth sens

2009/07/06

Przeceny!


sixth sens

2009/07/03

Brawo Spezza!

Zapewne nie tylko ja jestem już zmęczony operą mydlaną, z Danym Heatleyem w roli głównej. Informacji jednak codziennie przybywa. Reasumując, okazuje się że mamy sytuacje w której słowo świadczy przeciwko słowu.

Po pierwsze, Bryan Murray utrzymuje, że miał zgodę z obozu Heatleya na rozmowy z Edmonton Oilers. Inaczej, jak oficjalnie mówi menedżer Sens, nie byłoby rozmów na temat transferu z Oilers. Co więcej, po stronie klubu stanęła NHL, sugerując że klub mógłby się zdecydować na oddanie sprawy do sądu, aby uniknąć płacenia 4 milionów dolarów bonusu. Eugene Melnyk, do którego należy decyzja, już nie raz w swojej działalności biznesowej działał bezkompromisowo.

Po drugie, menedżer Ottawy przyznał, że oferta dla Edmonton Oilers po 1 lipca jest diametralnie inna. Obowiązująca CBA zabrania transferu pieniędzy, spodziewać się wieć należy, że klub chciałby oddać Nafciarzom kwotę zbliżoną do 4 milionów dolarów, choćby kontrakty Jasona Smitha [2,6 mln dolarów] i np. Christopha Schuberta [0,88 mln dolarów]. Pytanie czy Oilers w ogóle będą chcieli jeszcze rozmawiać po takim policzku od Heatleya...

Po trzecie, Heatley swoim zachowaniem uniemożliwił jakiekolwiek ruchy podczas otwarcia okna transferowego. Jeśli wierzyć spekulacją prasowym w kręgu zainteresowania Sens byli m.in. Mike Knuble, Martin Havlat, Marian Hossa [tak, oni obaj] oraz Mike Cammalleriego. Tego ostatniego można być pewnym, Murray przyznał w rozmowie z Ottawa Sun, że klub bardzo był zainteresowany ściągnięciem skrzydłowego. I - sądząc z tego, co mówi GM - były na to realne szanse, Sens chcieli zaproponować poważne pieniądze. 'The most hated man in hockey' skutecznie osłabił klub.

Po czwarte, wreszcie głos zabrał przyjaciel Heatleya, Jason Spezza. I to, co mówi środkowy Senators uspokaja i zaskarbia sympatię:

I understand. As a player, sometimes you feel that things aren’t going your way and you need a change. I can understand that. I wouldn’t say I 100-per-cent agree, but I definitely understand. It’s part of the game. Decisions have to be made. I don’t hold it against him at all. I just hope that this doesn’t stall our organization. We want to move forward, I think, and, if he wants to come back, we’ll accept him back and we’ll be a good team with him. But, if he doesn’t want to be here, he has to let us make a move and get some players to replace him.

Zmęczony już jestem tematem.
sixth sens

2009/07/02

Rzecz o honorze

Sytuacja, w jakiej znaleźli się Ottawa Senators nie jest do pozazdroszczenia. Cała Heatleygate ma jednak znacznie szersze implikacje niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Jedno natomiast jest pewne. Dany Heatley stał się wrogiem publicznym w Ottawie. Co więcej, sam wyrzucił się na margines.

Po lokaucie liga – bo w moim odczuciu sytuacja Senators i Heatleya wychodzi poza sam klub – nie spotkała się z tak poważnym brakiem porozumienia pomiędzy zawodnikiem, a klubem. Heatley żądając transferu naraził się nie tylko kibicom w Ottawie, swoim zachowaniem rozczarował zapewne wielu fanów hokeja, a także menedżerów czy dziennikarzy. Głośno swoje niezadowolenie okazał Brian Burke. Mike Gillis, jak tylko usłyszał o żądaniu hokeisty wycofał się z rozmów na temat Heatleya. Z dezaprobatą o zachowaniu hokeisty wypowiadał się również Andy Strickland, dziennikarz 1380 ESPN.

Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że ponoć popularny do niedawna w Ottawie Heater poprosił o transfer już kilka miesięcy temu. I nic tego już nie zmieni. Heatley zrobił jednak coś znacznie gorszego. Nie tylko postawił w trudnej sytuacji Senators, którzy podczas 1 lipca i otwarcia okienka transferowego mieli związane ręce, mówiąc kolokwialnie wypiął się również na Edmonton Oilers, którzy również uwiązali się w negocjacje z Sens. Nie wspomnę już o samopoczuciu Dustina Pennera, Andrew Cogliano i Ladislava Smida. Cała trójka siedziała na walizach czekając na decyzję jednego zawodnika.

Niektórzy komentatorzy uważają, że kiedy już Senators są zobowiązani do zapłacenia 4-milionowego bonusu Heatleyowi do klubu wpłynie więcej ofert za skrzydłowego. Ten miał ponoć powiedzieć, że zaakceptowałby transfer do Alberty, nie czuje się jednak komfortowo z faktem, że to Nafciarze przed 1 lipca będą zobowiązani do zapłacenia wspomnianego bonusu. Jeśli to prawda, ogarnia mnie pusty śmiech. To ewidentny dowód na chęć dogryzienia Senators – miałem tego nie pisać, ale nie powstrzymam się – klubowi który wyciągnął rękę do Heatleya, kiedy ten znajdował się niemal na dnie. Martin Havlat rozczarowany faktem, że nie dogadał się z Chicago Blackhawks napisał na swoim twitterze: „Istnieje coś takiego jak lojalność i honor”.

Heatley zarzuca również Murray’owi, że ten nie starał się zbytnio, aby znaleźć odpowiednią wymianę do klubu, w którym zawodnik chciałby grać, wierząc dodatkowo, że teraz będzie więcej zainteresowanych klubów. Ciekawe czy całe zachowanie dwukrotnego strzelca 50 goli w sezonie nie zniechęca większej ilości klubów niż on sam może sobie wyobrazić? Może wróg publiczny w Ottawie nie zdaje sobie sprawy, że całe zamieszanie wokół jego osoby nie zjednuje mu zwolenników? Heatley stawia się obecnie w roli ofiary, ogłaszając wszem i wobec, że klub wywierał na nim presje – przystawiając mu niemal broń do skroni – i zmuszając do transferu do Oil Country. Ofiara? Wolne żarty!

Nie mam pojęcia, co może stać się teraz. Mam jednak nieodparte wrażenie, że to klub jest w znacznie gorszej sytuacji, zawodnik ma wszystkie karty i to on na koniec będzie wygrany. Pewne jest jedno. Nie wyobrażam sobie, aby Heatley założył kiedykolwiek bluzę Senators. Nawet, jakby miał odejść za przysłowiowy worek krążków.

Istnieje bowiem coś takiego jak lojalność i honor.
sixth sens