2009/08/21

Heatley przemówi... tylko po co?

Całą blogosfertę, twitterowców i poważne serwisy obiegła wczoraj informacja o tym, że Dany Heatley wreszcie stanie przed prasą i publicznie... no właśnie, co zrobi? Widać, że mamy sezon ogórkowy.

W moim odczuciu na konferencji prasowej, która ma się odbyć dziś w Kelownie, BC, Heatley nie powie niczego, co mogłoby zadowolić kibiców Ottawa Senators. Spodziewam się równie lakonicznej wypowiedzi, co w przypadku Patricka Kane. Maksymalnie 3-4 minutowe oświadczenie zawodnika, zamykające usta nie tylko prasie, ale również prezydentowi Hockey Canada, na którego prośbę (żądanie?) skrzydłowy Senators postawił wreszcie się wypowiedzieć. Nie spodziewam się żadnej rewelacji – zresztą zapowiedział to już menedżer Heatleya – nie usłyszymy na pewno powodów, którymi kierował się zawodnik upubliczniając swoje żądanie transferu. Na pewno – a pojawiły się takie głosy – nie usłyszymy przeprosin zawodnika, sypania głowy popiołem etc. Twitter i blogosfera będą jednak pisały o tym przez cały weekend.

Jedno jednak jest ważne. Czy to profesjonalizm, czy to raczej chęć gry na Olimpiadzie sprawiły, że obóz Heatleya ogłosił, że nawet gdy nie dojdzie do wymiany, zawodnik stawi się na obozie treningowym Senators. Tyle dobrego. Choć zastanawiam się, jakby miała wyglądać gra i atmosfera w szatni Ottawy? A może Sens i Heatley pójdą drogą, którą kiedyś wyznaczyli Kobe Bryant czy Manny Ramirez, którzy najpierw chcieli opuścić swoje kluby, aby w rezultacie zostać i zdobyć tytuły mistrzowskie...? Dobra, żartowałem.

Tak na marginesie, informacyjnie i kronikarsko, bo zapewne przeczytaliście o tym gdzie indziej. Bramki Binghamton Senators w przyszłym sezonie będzie strzeć – oprócz Mike’a Brodeura – pozyskany wczoraj Andy Chiodo, który grał ostatnio w Dynamo Minsk w KHL.
sixth sens

0 komentarzy: