09 styczeń 2008

Podsumowanie, którego nie ma

Wszyscy, począwszy od dziennikarzy poważnych tytułów, poprzez brukowce i wszelkiej maści bloggerów podsumowują pierwszą część sezonu. Jakoś przez przekorę, a także z powodu znudzenia wszelkimi ocenami nie zamierzam podsumowywać pierwszych 41 meczów Ottawa Senators.

Mógłbym pisać na ten temat długo, oceniać każdego zawodnika, poszczególne spotkania i dyspozycję. Wybierać MVP na półmetku, gdybać co stanie się z bramkarzami, czy dobre były ruchu Bryana Murraya i tak dalej. Parę słów napiszę jednak o największym w moim odczuciu rozczarowaniu i niespodziance. Również jednak w kilku słowach.

Rozczarowanie to przede wszystkim Ray Emery. I nie mam tutaj na myśli słabszej postawy, jako sportowca. Ta zdarza się każdemu i po prostu trzeba sobie z nią poradzić. Jednym zajmuje to więcej czasu, innym mniej. Ale nie w tym nawet rzecz. Dla mnie Emery jest największym rozczarowaniem, jako człowiek. Póki grał dobrze jego gwiazdorstwo nie raziło aż tak bardzo. Ale jeśli jednak forma jest słabsza i odstawa się takie fochy, jakie mamy wszyscy okazje oglądać – ostatnio choćby bójka z Brianem McGrattanem – to naprawdę ręce opadają. Wiem, wyidealizowałem sobie moich Senators, ale w porównaniu do takich graczy, jak Daniel Alfredsson, Mike Fisher, Chris Phillips czy Wade Redden, to postawa Emery’ego jest żałosna.

Trudno mi jednak mówić o zaskoczeniu. Bo w zasadzie – ale to zabrzmi – spodziewałem się tego, co obecnie mamy. Wierzyłem w Martina Gerbera, wiedziałem, że nasza największa trójka będzie NAJWIĘKSZA, domyślałem się, że gorzej będzie z tzw. ‘secondary scoring’, liczyłem, że Redden zacznie przypominać zawodnika sprzed dwóch lat. Być może największym zaskoczeniem dla mnie – będę namolny – jest postawa Alexandra Nikulina. Do Rosjan w Ottawie zraziłem się mocno, a tu proszę, jest młody chłopak, który nie gloryfikuje tylko ligi rosyjskiej, który chce się uczyć i zgadza się na grę w AHL. Zaskoczenie.

Tak abstrahując od tematu powyżej, Alfredsson choć czterokrotnie brał udział w All Star Game po raz pierwszy w karierze został na tyle doceniony, że zagra w wyjściowym składzie. To pierwszy gracz Sens, którego spotkał ten zaszczyt. Szwed zbiera owoce swoich występów w zeszłorocznych playoff. Zaskoczenie? Niespodzianka?
sixth sens

0 komentarzy: