Alfie wracaj!
Fatalnie wyglądali gracze Ottawa Senators w pojedynkach z Tampa Bay Lightning i Philadelpia Flyers. Bardziej boli na pewno ta druga porażka, irytuje mnie jednak zarzut – stawiany przez kibiców oraz co poniektórych dziennikarzy – że nikt nie wziął odwetu za zagranie na Deanie McAmmondzie… Głupota, napędzanie spirali do niczego nie prowadzi. Inna sprawa, że pewnie do rewanżu mogłoby dojść, ale tylko i wyłącznie w Scotibank Place.
Na szczęście już w spotkaniu z Florida Panthers będzie w składzie Daniel Alfredsson. Bez niego i bez kontuzjowanego Dany’ego Heatleya gra Sens tylko w meczu z Carolina Hurricanes wyglądała przyjemnie, choć również bez większej rewelacji. Dobrą informacją jest również to, że Heatley już samodzielnie pojawia się na lodzie i może okazać się, że wróci do składu wcześniej niż wcześniej prognozowano.
Martwi jednak, co innego. Bez Alfredssona, nie mówiąc już o Heatley'u Sens wyglądają bardzo słabo. Tylko w meczu z Hurricanes pokazali się Antoine Vermette czy Chris Kelly. Ten drugi trafil do bramki Flyers, jednak od obu oczekuje się, że właśnie teraz - gdy kontuzjowani są czołowi zawodnicy klubu - wezmą ciężar gry na swoje barki. Podobnie rzecz ma się z Mikiem Fisherem czy Patrickiem Eavesem. Słabo to wygląda, jak nie ma 2/3 Pizza Line...
sixth sens




0 komentarzy:
Prześlij komentarz